- Jesteśmy gotowi do akcji, ale stan techniczny naszych pojazdów jest fatalny – podkreśla Andrzej Chmielewski, komendant miejski straży pożarnej. – Na szczęście nie ma u nas obiektów, które – w związku z sytuacją na świecie – należałoby objąć ochroną – tłumaczy Roman Herezo, komendant zadłużonej komendy miejskiej policji. Jak finansowa zapaść służb odpowiedzialnych za ratowanie ludzi i mienia w sytuacjach ekstremalnych ma się do rzeczywistości?
Bezpiecznie?
- Czy w związku z trudną sytuacją na świecie, w Jeleniej Górze podjęto jakieś specjalne działania z zakresu poprawy bezpieczeństwa? – pytamy podinspektora Romana Herezę, zastępcę komendanta miejskiego policji. – Nie ma zbyt wielu zmian – odpowiada R. Herezo. – Na szczęście nie ma u nas obiektów, które należałoby objąć specjalną ochroną – dodaje. Zdaniem R. Herezy jedna flaga amerykańska w piechowickiej firmie oraz McDonald’s to w zasadzie jedyne obiekty związane z USA, będące w kręgu ryzyka. – Działania specjalne podejmuje się w ośrodkach, gdzie są przedstawicielstwa Stanów Zjednoczonych oraz duże instytucje i agendy tego państwa – tłumaczy komendant Herezo.
Straż na porządek
- Sprawujemy raczej funkcję administracyjną i porządkową – powiedział nam Jacek Winiarski, zastępca komendanta straży miejskiej. – Zapewnienie bezpieczeństwa nie leży w naszej gestii. Jak mówi J. Winiarski, patrole pracują normalnie. Nie ma stanu zwiększonej gotowości. Ale gdyby co, brak odpowiedniego sprzętu może wręcz uniemożliwić akcję strażakom. Z powodu braku pieniędzy – nie spłynęły do tej pory środki obiecane przez rząd za akcję powodziową – w garażach jeleniogórskiej strażnicy stoją zepsute pojazdy. – Auta nie będą jeździć przez około dwa miesięce. Czekamy na lepsze czasy. Kondycja finansowa jest marna. Nie ma co marzyć o zakupie nowego sprzętu – mówi brygadier Andrzej Chmielewski.
Co by było, gdyby?
Straż pożarna – pomimo kłopotów z budżetem – wciąż pracuje normalnie. Ale co by było w przypadku częstszych pożarów czy zmasowanego ataku sił szaleńców? Strach pomyśleć. Strażacy mają tylko jeden pojazd, którym mogą sprawnie poruszać się po górskim terenie. To często psujący się jelcz pochodzący z lat osiemdziesiątych. – Ten sprzęt wkrótce nie będzie się nadawał do niczego – przewiduje A. Chmielewski. Za to w miarę bezpiecznie mogą czuć się mieszkańcy jeleniogórskich wysokościowców. Najdłuższa drabina ma 36 metrów i w jej zasięgu są wszystkie wieżowce.
Misja specjalna
Jak mówi brygadier Andrzej Chmielewski, w straży pożarnej są specjalne instrukcje działania, które należy wdrożyć w razie zagrożenia. Jakie? – Tego nie mogę powiedzieć – usłyszeliśmy. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, strażacy mogą spodziewać się przegrupowań w miejsca dotknięte ewentualnym atakiem. Podobno wprowadzono też specjalne dyżury w jednostkach. W razie większego zagrożenia, ludzi ratować będą specjalne jednostki dysponujące śmigłowcami.
Pożarnicy czuwają
W powiecie jeleniogórskim i samej Jeleniej Górze pracuje 115 strażaków. Są dwie zawodowe jednostki ratowniczo-gaśnicze oraz sześć jednostek ochotniczych włączonych do systemu ratowniczo-gaśniczego (pełna gotowość do interwencji), a poza systemem – 25. Na wyposażeniu jednostek jest 46 pojazdów gaśniczych.
Autor artykułu: Konrad Przezdzięk