W radzie miasta i gminy oraz w urzędzie Piechowic panuje rodzinna atmosfera. Są w nich zatrudnione osoby, których łączą bliskie więzy krwi lub towarzyskie układy.
Na ostatniej sesji rady miejskiej Piechowic (5.06 br.) po raz pierwszy w tej kadencji, zadziałano przeciwko miejscowej władzy. 12 radnych zaproponowało odwołanie jednego z wiceprzewodniczących rady miasta i gminy, a jego wynagrodzenie przeznaczyć na sport. Wynik: 9 było za, 3 przeciwko, 5 się wstrzymało, choć nim doszło do głosowania, „naginano” radnych, by głosowali przeciwko odwołaniu.
- To precedens, bowiem do tej pory tylko ja się sprzeciwiałem przeciwko niektórym uchwałom – mówi radny Stanisław Wacyra. Zresztą od dawna bezskutecznie walczę o to, by posiedzenia każdej sesji odbywały się zgonie z regulaminem. Nie dzieje się tak, ponieważ na sesjach, które trwają zwykle niespełna godzinę, od razu dochodzi do głosowania, bez odczytania opinii komisji, bo ich nie ma.
Tak też przegłosowano budżet – kończy S. Wacyra.
Ostatnia sesja trwała ponad 3 godz. Jej efekt był zaskoczeniem dla burmistrza Stanisława Ejnika, który rządzi niepodzielnie drugą kadencję, w myśl krążącego po Piechowicach powiedzonka, że burmistrz to jednocześnie cały zarząd i rada.
Lukratywne posady
Powiedzonko nie jest pozbawione racji. Burmistrz i jego znajomi dobrze zarabiają. On sam (wynagrodzenie brutto): 8088 zł, sekretarz urzędu – Krystyna Chmielewska – 5242 zł, skarbnik – Halina Kruszyk – 4557 zł, jej zastępczyni – Jadwiga Kublicka – 3116 zł, natomiast Gertruda Dechnik (żona członka zarządu) jako inspektor d/s kadrowych, zastępca kierownika USC oraz osoba zajmująca się sprawami oświaty, sportu i rekreacji – 3080 zł. W urzędzie pracuje także zięć państwa Dechników jako inspektor d/s inwestycji. Siostra żony członka zarządu – Józefa Petrowa – Halina Mańczyk jest inspektorem d/s komunalnych UM. Nawet kierowca na pół etatu zarabia 1046 zł, a sprzątaczka na całym etacie – 1347 zł. Do tego dochodzą premie – około 50 tys. zł rocznie, dla wszystkich pracowników (23,5 etatu), obsługujących miasto liczące 4600 mieszkańców. Cała gmina ma około 8 tys. mieszkańców.
Płace urzędnicze pochłaniają dziesiątą część rocznego budżetu. Utrzymanie radnych kosztuje dodatkowo podatników około 100 tys. zł.
Rodzinne etaty
W przedsiębiorstwach podległych piechowickiej władzy też sporo znajomych. Córka burmistrza jest szefową, bez konkursu, Zakładu Usług Komunalnych z pensją 1300 zł – netto. Zatrudniony jest też w ZUK chłopak córki burmistrza. W oczyszczalni, podległej ZUK, księgową jest jedna z córek skarbniczki miasta za 1100 zł oraz żona wiceprzewodniczącego rady – Wacława Diłaja – Halina.
Wysokie wynagrodzenia i powiązania rodzinno – towarzyskie w urzędzie i samorządzie przekonują piechowiczan, że burmistrz zwany “wielkim bratem” jest nie do ruszenia. Wszystko jednak ma swoje granice wytrzymałości. Krąży po Piechowicach stwierdzenie, że każdy inny na stanowisku burmistrza, byłby lepszy od S. Ejnika.
Autor artykułu: Janusz Cwen