(WROCŁAW) – Pełno tu pijaków, samochodów, nie ma spokoju! – opowiada pan Kazimierz, który od siedmiu lat mieszka na Muchoborze Małym. – A my się tu świetnie bawimy – dodaje Małgosia Międzybrodzka, uczennica muchoborskiej szkoły podstawowej.
W piątek spotkaliśmy się z Czytelnikami Gazety Wrocławskiej na osiedlu Muchobór Mały. Początkowo mieszkańcy czuli się niepewnie, ale ośmieliliśmy ich uśmiechem. Pan Kazimierz był pierwszy.
- Muchobór to takie blokowisko, wie pani, różni ludzie tu mieszkają. Jedni są w porządku, inni nie. Jak to ludzie – stwierdził. – Ale większość, to spokojni mieszkańcy! – dodał z uśmiechem.
Jednak na ten temat zdania były podzielone. Starsza pani, która usłyszała przypadkiem opinię pana Kazimierza, zaprzeczyła głośno:
- Spokojni? Może i spokojni, jeśli hałaśliwych pijaków można nazwać spokojnymi! Straszą dzieci, brudzą po klatkach, śpią na ławkach. O, to jest obraz naszego osiedla – podsumowała pani Genowefa.
I rzeczywiście, na pergoli przy ulicy Szkockiej, można zobaczyć takie obrazki: jeden pan śpi na ławeczce, drugi na trawniku.
- Dzieciom przeszkadzają, bo te nawet nie mają się gdzie bawić! I to jest utrapienie – twierdzi pan Piotr Nowak. – Ale niestety tak wygląda ta nasza rzeczywistość.
Jednak dzieci mają odmienne zdanie na ten temat.
- Tu jest gdzie się bawić – powiedziała nam Małgosia Międzybrodzka, uczennica Szkoły Podstawowej nr 28. – Mamy kilka boisk. Gramy na nich i w siatkówkę, i w koszykówkę, jest też gdzie pojeździć na rowerze. Ogólnie jest miło i wesoło.
Problemem mieszkańców Muchoboru Małego jest brak parkingów.
– Nie ma gdzie samochodu zostawić. Ludzie narzekają, że drogi pod blokami są zastawione, ale co robić? Postawimy gdzieś dalej i co będzie ? Samochodu nie będzie, ot, co! – konkludował pan Robert. – Ale ja ogólnie lubię Muchobór Mały, dzielnica nie jest taka zła. Przynajmniej jest tu cicho…
- I można spacerować nad rzeką – uzupełnili Celestyna i Łukasz.
– Zwłaszcza jest bardzo przyjemnie w willowej części dzielnicy – uśmiecha się Celestyna.
Jednak jest jeden mankament, na który nawet tak zadowoleni ludzie narzekają:
- Tu jest bardzo drogo – twierdzi Łukasz. – W porównaniu z innymi osiedlami na obrzeżach miasta, to różnice w cenach dochodzą nawet do 15 proc.
Dlaczego tak jest? W zasadzie nikt nie potrafił odpowiedzieć.
- Może dlatego, że tu nie ma w pobliżu żadnego centrum handlowego – zastanowił się Piotr Maciejewski.
- Ale może konkurencja drobnych sprzedawców jest większa? Naprawdę nie wiem – pokręcił głową inny przechodzień.
Autor artykułu: Joanna Jarocka