(JELENIA GÓRA) Tysiące gości, którzy przyjechali do miasta na sobotnią przysięgę wojskową, przekonało się, że atrakcją Jeleniej Góry – poza żołnierskim ślubowaniem – były ławki na starówce. Uroczystość trwała zaledwie kikanaście minut. Pozostały do wieczornego pociągu czas, rodziny i goście zaprzysiężonych wojaków spędzili różnie. Stolica Karkonoszy wcale ich nie rozpieściła.
Punktualnie o ósmej rano dowódca szkoły, generał Bronisław Peikert wezwał żołnierzy stojących na murawie stadionu wojskowego przy ul. Podchorążych do złożenia przysięgi. Wystąpiło czterech wyróżnionych, a pozostały tysiąc z okładem zdjął z głów berety. Wywołało to burzę gwizdów, wrzasków i śmiech wśród tysięcy zebranych na stadionie rodzin, przyjaciół i kolegów. Większość gości zmęczona nocną podróżą i alkoholem nie zwracała uwagi na podnosły moment, tylko rozpijała kolejną flaszkę, lub wrzeszczała jak na meczu. Widać było, że dla młodych nie było różnicy między przysięgą a meczem ich ulubionej drużyny. Głos przysięgających ledwo przebijał przez wrzawę. Chwilę później na murawę stadionu ruszyła fala gości. Szukanie „swojego” wojaka trwało czasami bardzo długo. Gdy go znaleziono uściskom i klepaniu po ramieniu nie było końca.
Po przysiędze
- Nie ma co robić, to siedzimy – mówi pani z Gdańska, która z całą rodziną przyjechała na przysięgę swojego syna. – Po prostu nuda i tyle. Dobrze, że chociaż ławki w centrum miasta macie!
Rzeczywiście: ławki na staromiejskim trakcie zapełniły przybyszami z różnych zakątków Polski. Goście wyciągali prowiant, spożywali śniadanie, popijając herbatą z termosów.
Mało kogo przyciągnęły piwne ogródki, które postawiono w końcu na placu Ratuszowym. Mimo sprzyjającej temperatury, przy stolikach – pustki. Za to na ławkach ciągle tłocznie.
– Drogo w waszych knajpach! – rzekł nam pan z Bydgoszczy. – Kupiliśmy piwko w Tesco i tak sobie popijamy. Aż do wieczora. Nie ma co robić!
Młodsi goście wojskowej przysięgi raczyli się chmielowym trunkiem na skarpie, w parku przy dworcu PKP.
- Przynajmniej na pociąg się nie spóźnimy – usłyszeliśmy. – Jak przysięga, to k…, przysięga: uczcić trzeba! – drze się ogolony na łyso młodzian wychylając kolejną puszkę piwa.
- Słuchajcie, przyjechaliśmy na przysięgę. Chcemy po prostu was poderwać! – dwóch chłopaków wprost mówi atrakcyjnym jeleniogórzankom w wieku nastoletnim. Te, kokieteryjnie oponują, ale chwilę potem, idą już pod rękę z nowo poznanymi adoratorami.
- Muzeum? Cieplice? Jakieś trasy spacerowe? Góry? – młodzi ludzie wzruszają ramionami. Nie wiemy o tym.
- Może by dobrze było coś zwiedzić przy okazji, ale żadnej informacji o tym nie widzieliśmy – kiwa głową pani z Gdańska. – Fatalnie oznaczone to miasto. Nawet strzałki, jak dojść na dworzec nie ma – pożalił się warszawiak dodając:
- Dwie noce w pociągu i dzień nudy. Szkoda, bo u was to podobno raj dla turystów.
Autor artykułu: (CG/KOM)