Archive for March, 2001

Samorząd na krawędzi

Wednesday, March 28th, 2001

W województwie dolnośląskim rządziła koalicja AWS – UW. Jeszcze na początku roku układ był dość przejrzysty. Koalicja miała 28 radnych. Opozycja mogła liczyć na 27 głosów. Zaledwie jeden głos przewagi, ale jednak.

Pod koniec stycznia szeregi Unii Wolności opuścili: Sławomir Najnigier, Jacek Protasiewicz i Aleksander Marek Skorupa. Przeszli do Platformy Obywatelskiej. Opuścili także szeregi klubu radnych UW, przy czym Protasiewicz zrezygnował z funkcji przewodniczącego klubu. Formalnie koalicja AWS-UW straciła trzy głosy. Czy rzeczywiście?
Kiedy w lutym pytaliśmy o to Protasiewicza, uspokajał: – Czujemy się odpowiedzialni za los tego zarządu województwa i tej koalicji. Przecież będąc jeszcze radnymi UW składaliśmy podpisy pod umową koalicyjną. Będziemy wspierać ten zarząd w takim składzie personalnym jak działa obecnie. Chyba, że propozycje zarządu w jakichś sprawach okażą się nietrafione.

Przekonali się o tym radni SLD. Ich wniosek w sprawie odwołania marszałka okazał się nieważny. Miał uchybienia formalne. Ale nawet, gdyby sporządzono go prawidłowo, „za” musiałoby głosować 60 proc. radnych. Owe 60 proc. w dolnośląskim sejmiku oznacza 33 głosy. SLD z PSL ma ich 27. Brakowałoby więc 6. Tyle głosów w sejmiku ma Unia. Nieoficjalnie mówi się, że SLD kusiło Unię Wolności propozycją stanowiska marszałka dla Piotra Rojka lub Emiliana Stańczyszyna. Wtedy Unia nie chciała. Teraz jednak, to właśnie unici domagają się ustąpienia prof. Waszkiewicza. Czy zdecydują się na koalicję z SLD?

Dzisiaj klub radnych UW liczy 6 osób. Wśród nich jest prof. Leon Kieres. Profesor nie kryje swoich rozterek, czy jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej, powinien być związany z partyjnym klubem w sejmiku. Jest też Emilian Stańczyszyn, przewodniczący sejmiku, kojarzony z liberalnym skrzydłem UW. Jak sam mówi, nie przechodzi do Platformy i nie opuszcza klubu, bo jego rolą jest stabilizowanie sytuacji w regionalnym parlamencie.
Jak obaj panowie głosowaliby w sprawie marszałka? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak jak reszta klubu UW. Przekonamy się o tym najprawdopodobniej pod koniec kwietnia. Wtedy odbędzie się głosowanie w sprawie absolutorium dla zarządu województwa.


Ilu na Platformie?
Na razie do Platformy Obywatelskiej akces zgłosiło trzech radnych wojewódzkich. Wszyscy wystąpili z Unii Wolności. Ciągle nie jest jednak jasna sytuacja w klubie AWS. 7 z 19 radnych jest członkami Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Na razie członkowie SKL nie opuszczają klubu AWS, przynajmniej do kwietniowej sesji sejmiku. Co będzie później? Być może stronnictwo utworzy samodzielny klub radnych. Możliwe też, że powstanie klub PO i wstąpi do niego większość z radnych SKL.

Niepewność w Unii

- Na razie pozostanę w klubie radnych Unii Wolności – mówi prof. Leon Kieres. Jego rozterki nie mają nic wspólnego z powstaniem Platformy Obywatelskiej. Profesor uważa, że jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej nie powinien być kojarzony z żadną partią polityczną.
Szeregi partii opuścił ostatnio Grzegorz Roman, członek zarządu województwa. Uważano go za zwolennika prawego skrzydła UW. Władysław Frasyniuk, lider dolnośląskiej UW, uprzedzając decyzję Romana, jeszcze w styczniu w rozmowie z dziennikarzami naszej Gazety mówił, że ewentualne odejście Romana z partii byłoby dla niej wielką stratą.
Wydaje się, że wbrew oczekiwaniom obserwatorów, w UW pozostanie (przynajmniej na razie) Emilian Stańczyszyn. Jego przejście do PO wywołać mogłoby zawirowania w sejmiku. W takiej sytuacji Unia zażądałaby zapewne zmiany na stanowisku przewodniczącego.

Autor artykułu: Jarosław Goławski

Bezpańskie?

Wednesday, March 28th, 2001

(WROCŁAW) 64-letni bezdomny mężczyzna od dziesięciu lat hoduje psy w szopie przy ul. Szczecińskiej. Bezpańskimi zwierzętami zainteresowali się strażnicy miejscy. Wczoraj pracownicy schroniska zabrali dwie suczki ze szczeniętami.
- Pinia, Bela, Czarek, Muszka, Miśki – wylicza pan Alfons. Dokładnie zna wiek i daty narodzin swoich pupili. – One wszystkie z mojego chowu – dodaje dumnie.

Psów jest dwanaście – tak twierdzi ich właściciel, strażnicy doliczyli się prawie dwudziestu. Przyczepione łańcuchem do prowizorycznych bud, nieco oklejone roztopionym śniegiem… Merdają ogonem na widok swojego pana, obszczekują dorosłych.
- Mam znajomą w sklepie. To da trochę kaszy, to jakieś kości. Inni ludzie też przynoszą jedzenie. A psy lubią rozmoczony chleb – mówi starszy mężczyzna.
Pan Alfons mieszka w mikroskopijnej szopie obok psich bud. Nie ma pracy. Nie ma prawdziwego domu. Jego rodziną, jak sam mówi, są te psy. Dba o nie jak potrafi, a że możliwości skromne, toteż psy marzną w prowizorycznych budach, nie są zaszczepione. Niewielką rentę przeznacza na utrzymanie ulubieńców. Czasem oddaje je w dobre ręce, czasem sprzedaje.
- Był tu taki Niemiec. 100 marek dał, bo powiedział, że takiego pięknego psa nie widział nawet na wystawie – opowiada.
Wkrótce wszystkie zwierzęta trafią do schroniska.

Autor artykułu: (EGG)

Atak zimy na początku wiosny

Tuesday, March 27th, 2001

(WROCŁAW) – Warunki na drogach wymagały szczególnej ostrożności – mówił Artur Falkiewicz, rzecznik prasowy wrocławskiej drogówki. – Do godziny 16.00 zanotowano 60 kolizji i 3 wypadki. Było ich tak dużo, że poszkodowani musieli długo czekać na policję.

Wczorajsza pagoda była we Wrocławiu niemałym zaskoczeniem. Roztapiający się śnieg i zatkane błotem studzienki kanalizacyjne powodowały tworzenie się na ulicach gigantycznych kałuży. Zanotowano wiele stłuczek.
- W takich warunkach grozi poślizg wodny – tłumaczył Artur Falkiewicz. – Koła trącą kontakt z podłożem, a kierowcy kontrolę nad autem. Także wozy policji nie mogą pędzić na łeb, na szyję. Przemieszczanie się z jednego końca miasta na drugi trwa długo i trzeba niestety czekać.
- ZDiK zlecił wypompowanie wody z ulic – poinformował nas dyżurny Nowak z Miejskiej Służby Dyspozytorskiej. – Odpowiednie służby zaalarmowali mieszkańcy.
Śnieg utrzyma się do środy. Wyższe temperatury przewidywane są dopiero na czwartek.
- Wczorajsze opady śniegu spowodowało zderzenie arktycznego powietrza z północy z wilgotnym, napływającym z południa, polarnomorskim – tłumaczył Józef Wawrzyszyn, dyżurny synoptyk. – Na dzisiaj przewidywane są rozpogodzenia. Ciśnienie rośnie.

Autor artykułu: (AG)

Po meczu Śląsk – Benfica 0:2

Tuesday, March 27th, 2001

(WROCŁAW) – Było to dla nas wielkie przeżycie. Fakt, że nie przyjechali najsławniejsi piłkarze Benfiki nie miał dla nas żadnego znaczenia, bo portugalczycy mieli silną ławkę rezerwowych – powiedział piłkarz Śląska Dariusz Filipczak, po towarzyskim meczu jego zespołu na Stadionie Olimpijskim, przegranym 0:2.

- Niejednokrotnie w czasie meczu latały nam głowy, ale mimo to podjęliśmy walkę. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego pojedynku – dodał Filipczak.
Pierwszy trener Antonio Oliveira jest również selekcjonerem kadry Portugalii, więc we Wrocławiu Benfikę poprowadził II trener Antonio Veloso: – W pierwszej połowie mój zespół zagrał dobrze. Ogólnie mogę powiedzieć, że wszyscy grali bardzo dobrze, dynamicznie. Moi gracze potraktowali to spotkanie ambicjonalnie, bo przeciwnik wcale nie był łatwo.
Jego zawodnik Siergiej Kandaurow dodał – Muszę przyznać, że zaskoczyła nas pogoda, a zwłaszcza temperatura. Była nam bardzo zimno. Ale jakoś się z tym uporaliśmy i rozegraliśmy niezłe zawody z dobrym polskim zespołem. Cieszymy się z wyniku i coraz lepszej gry.
Dodajmy, że z przyjęcia jakie Śląsk zgotował Benfice bardzo zadowolony był wiceprezydent tego klubu Luis Cardozo. Cieszył się też prezes WKS-u Janusz Cymanek: – Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się doprowadzić do tego meczu i mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości lepszą grą zespołu. Liczyliśmy na trochę więcej widzów, ale i tak całe przedsięwzięcie powinno się zbilansować na zero.

Autor artykułu: (MIK, RAD)

Wyjaśniła „Najma”

Tuesday, March 27th, 2001

(WROCŁAW) Koszykarki Toi Ślęzy Wrocław pokonały wczoraj po raz drugi z rzędu AZS Meblotap Lublin, wyrównując stan rywalizacji w ćwierćfinale play-off (2:2). O tym, który zespół awansuje do strefy medalowej, zadecyduje piąty mecz w Lublinie (1 kwietnia). Wczorajsze spotkanie stało na niskim poziomie, ale do końca było emocjonujące.

Wrocławianki prowadziły niemal przez cały mecz (najwyżej 42:29), ale na początku ostatniej kwarty już tylko 48:47. Na szczęście w ostatnich minutach – pod nieobecność słabiutkiej wczoraj Beaty Madejskiej i Ludmiły Maćkowiak, które opuściły boisko za pięć fauli – znakomicie grały Agnieszka Szott i ambitna Ula Stempniewicz, a sprawę wyjaśniła przy stanie 64:62 Marzena Najmowicz 3-punktową akcją (rzut za dwa z faulem).

Autor artykułu: (WoKer)

Waszkiewicz OK!

Monday, March 26th, 2001

(WROCŁAW) Klub radnych AWS w sejmiku dolnośląskim udziela poparcia marszałkowi województwa – prof. Janowi Waszkiewiczowi. W ostatnich dniach w mediach znów nasiliły się spekulacje o możliwej zmianie na stanowisku szefa Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Oprócz opozycyjnego SLD, za odwołaniem marszałka Jana Waszkiewicza mieliby głosować także przedstawiciele UW i nawet część dotychczasowej AWS (reprezentanci SKL).

Otrzymaliśmy uchwałę sejmikowego klubu radnych AWS. Autorzy dokumentu zdecydowanie dementują pogłoski o zamiarze złożenia urzędu przez prof. Waszkiewicza i wyrażają poparcie dla marszałka. „Sprawy na Dolnym Śląsku mają się dobrze – czytamy w uchwale. – Chcemy, żeby aktywność i osiągnięcia Zarządu Województwa Dolnośląskiego nie były kwestionowane dla doraźnych celów politycznych”.

Autor artykułu: (PRO)

Telefon do cudzych pieniędzy

Saturday, March 24th, 2001

(WAŁBRZYCH) Dziennikarze Gazety Wrocławskiej i Polskiego Radia Wrocław odkryli, że przez pół roku osoby trzecie miały możliwość dostępu do kont bankowych klientów Banku Śląskiego SA. Przyczyną był nieszczelny system teleinformatyczny – HaloŚląski. Dzięki lukom w zabezpieczeniach, dotarliśmy do danych osobowych, numerów rachunków, numerów kart kredytowych klientów banku. Po naszej interwencji system został zablokowany.

Każdy klient Banku Śląskiego może wykupić usługę HaloŚląski (reklamowana jest ona przez bank hasłem: Zadzwoń do swoich pieniędzy). Dostaje wtedy sześciocyfrowy numer klienta i PIN startowy – pięć jedynek. Aby móc skorzystać z systemu teleinformatycznego Banku Śląskiego (np. by sprawdzić stan swojego konta), trzeba zadzwonić pod bezpłatny numer systemu HaloŚląski – 0800-10-20-30. Najpierw trzeba podać numer klienta (6 cyfr) i PIN startowy (pięć jedynek). Gdy z serwisu telefonicznego korzysta się po raz pierwszy, system radzi klientowi, by dla własnego bezpieczeństwa zmienił PIN startowy (z pięciu jedynek) na nowy PIN – znany tylko sobie, złożony z pięciu cyfr. To klient decyduje, jaki chce mieć PIN. Oczywiście, mogą to być ponownie same jedynki: 11111. I w tym problem.
Odkryliśmy przypadkiem – wprowadzając na klawiaturze mylny numer klienta (sześć cyfr), że przy użyciu telefonu z wybieraniem tonowym można poznać stany kont, przeprowadzone operacje i dane klientów banku, którzy nie zmienili PINu startowego z pięciu jedynek na inny ciąg cyfr.

Będąc klientem Banku Śląskiego, skorzystaliśmy z usługi HaloŚląski. Zadzwoniliśmy na numer infolinii. W słuchawce miły głos powiedział nam:
- Witamy w HaloŚląski, serwisie telefonicznym Banku Śląskiego. Proszę wybrać numer klienta.
Na klawiaturze telefonu wybraliśmy numer klienta (jak się później okazało, popełniliśmy tzw. czeski błąd i nie był to nasz numer).
- Wprowadź PIN.
Podaliśmy pięć jedynek – PIN startowy.
- To jest pierwsze połączenie z teleserwisem. Dla własnego bezpieczeństwa proszę podać nowy PIN kod.
Dwukrotnie, na polecenie systemu, wprowadziliśmy na klawiaturze nowy PIN, po czym głos powiedział, że nasz PIN kod został zmieniony.
- Jeżeli chcesz usłyszeć informacje dotyczące stanu rachunku osobistego, wybierz jeden – powiedział głos.
Po wybraniu jedynki usłyszeliśmy, że jest to konto o takim a takim numerze, a na rachunku mamy 8 zł i 90 gr. I tu pierwsze zdziwienie: na rachunku powinno być dużo więcej.
- Jeżeli chcesz powrócić do poprzedniego menu, wciśnij 9 – mówi głos.
Tak też uczyniliśmy. Postanowiliśmy wybrać 4, gdyż była to opcja blokowania karty płatniczej i kredytowej. I tu drugie zdziwienie.
- Czy chcesz zablokować kartę o numerze (tu pada numer nie naszej karty – przyp. red.), należącej do Jana K.? (imię i nazwisko nieznanej nam osoby – przyp. red) – zapytał głos HaloŚląskiego.
Ta informacja zwaliła nas z nóg. Zorientowaliśmy się, że omyłkowo wybraliśmy nie nasz numer klienta i dzięki temu uzyskaliśmy informacje na temat stanu konta, kart kredytowych innego klienta Banku Śląskiego, a także imię i nazwisko posiadacza rachunku!

Sprawdziliśmy, czy to aby nie pojedynczy przypadek. Wybieraliśmy kolejne numery klientów (na klawiaturze aparatu telefonicznego wciskaliśmy przypadkowy ciąg 6 cyfr) i za każdym razem, gdy głos powiadamiał nas o tym, że należy wprowadzić PIN, posługiwaliśmy się pięcioma jedynkami – PINem startowym. Tym sposobem upewniliśmy się, że nie jest to pojedynczy przypadek, czy drobna usterka systemu. Nie! Działając w ten sam sposób, uzyskaliśmy dane 25 innych klientów banku! System podał nam numery ich rachunków, stan konta, informacje o transakcjach, które przeprowadzili, kiedy otrzymują pieniądze na konto, numer karty kredytowej, datę jej ważności oraz imię i nazwisko jej właściciela.
Mając te dane, każdy mógł swobodnie np. zrobić zakupy w internecie za pieniądze klientów Banku Śląskiego, którzy mieli aktywną usługę HaloŚląski i nie zmienili PIN-u startowego. A z tej usługi korzysta obecnie około 130 tys. klientów banku! Ile osób nie zmieniło PINu startowego z pięciu jedynek na dowolny (inny) ciąg pięciu cyfr? Tego nie wiadomo.
- Bank Śląski oddając do dyspozycji klientów nowoczesny produkt, jakim jest HaloŚląski, oddaje jednocześnie do ich rąk stosowne zabezpieczenia i informuje, jak z nich skorzystać. Klient, który skorzysta z nich, jest całkowicie zabezpieczony – mówi Tatiana Kuwak-Frentzel, rzecznik prasowy Banku Śląskiego SA.
Kluczem w całej sprawie jest owe pięć jedynek, które otrzymywał klient Banku Śląskiego, gdy aktywował HaloŚląski. Przedstawiciele banku utrzymują, że każdy użytkownik teleserwisu był zobowiązany do zmiany PIN-u startowego i jeśli tego nie zrobił, to nie wina banku.
- Nie jest prawdą, że te pięć jedynek klient otrzymuje narzucone od banku. On otrzymuje PIN startowy, którego numer aprobuje. To może być jakakolwiek kombinacja pięciu cyfr. Być może dla własnej wygody klienci chcą używać tych pięciu jedynek – utrzymuje Dariusz Kiziak, dyrektor Departamentu Electronik Banking Banku Śląskiego SA.
Nie zmienia to jednak faktu, że istotne informacje dotyczące klientów, które powinny być chronione, mogły wypłynąć z banku.
Po naszej interwencji w centrali Banku Śląskiego SA w Katowicach, system HaloŚląski został zablokowany. Po wybraniu numeru bezpłatnej infolinii, wpisaniu numeru klienta i wprowadzeniu pięciu jedynek, dowiadujemy się, że nasze konto jest zablokowane i powinniśmy zgłosić się do najbliższego oddziału banku. Informatycy bankowi zdołali zablokować teleserwis w ciągu kilku godzin, a przez pół roku nie udało im się wykryć błędu w systemie, który przypadkowo odkryli dziennikarze.

Autor artykułu: Magdalena Sośnicka, Paweł Glinka

Wrocław po dmuchaniu

Saturday, March 24th, 2001

(OBORNIKI ŚLĄSKIE powiat TRZEBNICA) Daleko dalej niż zamierzał dojechał dwudziestotrzyletni rowerzysta, obywatel Ukrainy czasowo przebywający w Obornikach Śląskich. Na ul. Wyszyńskiego w tym mieście został zatrzymany do kontroli drogowej przez policyjny patrol. Poproszony o dmuchnięcie w alkomat, osiągnął wynik 1,36 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu. Pijany rowerzysta odwieziony został do najbliższej izby wytrzeźwień, czyli do Wrocławia.

Autor artykułu: (AK)

Nie do przejścia

Friday, March 23rd, 2001

(WROCŁAW) Już we wtorek koszykarze Zeptera Idei Śląska Wrocław rozpoczną rywalizację z Maccabi Tel Aviv w play-off Suproligi. Niestety przeciwnik wrocławian to jeden z najlepszych zespołów w Europie i dla naszych zawodników rywal praktycznie nie do przejścia.

Słaby i bojaźliwy początek, zaskakujące wygrane w pełni sezonu i dramatyczne zakończenie – tak w największym skrócie można przedstawić występy Zeptera Idei w tegorocznej Suprolidze.
Wielu tłumaczy, że fatalna końcówka rozgrywek spowodowana był zmęczeniem i kontuzjami zawodników. Przypomnijmy jednak, że pozostałe drużyny grające w Suprolidze, również występowały w ligach i również nie omijały ich kontuzje. Na przykład Lietuvos Rytas, z którym Zepter nawet nie podjął walki poza Suproligą i ligą litewską, występował jeszcze w lidze bałtyckiej.
Po stronie pozytywów należy zapisać pojedyncze sukcesy, takie jak pokonanie Ulkera Stambuł i ASVEL-u Villeurbanne oraz wysokie miejsca naszych koszykarzy w klasyfikacjach indywidualnych (m. in. pierwsze miejsce w asystach Raimondsa Miglinieksa).

Autor artykułu: Tomasz Hucał

Muszą awansować, żeby istnieć

Friday, March 23rd, 2001

(WAŁBRZYCH) Rok temu siatkarze Chełmca Wałbrzych walczyli ze Stolarką Wołomin o awans do serii A. Do ekstraklasy awansowali jednak wołominianie, a wałbrzyszanie – z braku pieniędzy – zostali wycofani do III ligi. Za tydzień podejmą jednak walkę o powrót na szczebel centralny.

Dla siatkarzy, którzy byli o krok od powrotu do ekstraklasy, decyzja zarządu klubu o wycofaniu zespołu z serii B I ligi była szokiem. Najbardziej rozczarowany zaistniałą sytuacją był grający trener wałbrzyszan – Dariusz Ratajczak, który wraz z Bogusławem Mienculewiczem przeniósł się do Stali Nysa, gdzie trenerem jest Ryszard Kruk, współautor największych sukcesów Chełmca w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.

Przysługa
Działacze Chełmca oddali swoje miejsce w serii B zdegradowanej do II ligi Gwardii Wrocław, która dziś jest już świeżo upieczonym beniaminkiem serii A. Spory wkład w sukces ekipy trenera Macieja Jarosza miał inny zawodnik Chełmca – Arkadiusz Jaskólski. Reszta doświadczonych graczy pozostała w klubie. Z Markiem Olczykiem, Sławomirem Zielińskim, Bogusławem Baranowskim i Piotrem Molendą trzecioligową niedolę postanowił dzielić trener Janusz Ignaczak i grupa juniorów.
- Ciężar rozgrywania spadł na barki młodego Tymoteusza Gajka, który jest w tej chwili jedynym playmakerem Chełmca. Z Dukata Wałbrzych powrócili do nas Marcin Komandowski i Grzegorz Kulak – wyjaśnia trener Ignaczak. – Zostali w Chełmcu Krzysztof Siedlecki, Krzysztof Kurpiel, Piotr Wierzbicki, Andrzej Polerowicz, Szymon Lange i Jakub Rejno.

Jak burza
Ta trzynastoosobowa kadra wystarczyła, by wałbrzyszanie w cuglach wygrali III ligę.
- Problemu do tej pory nie było – przyznaje Ignaczak. – W całych rozgrywkach ligowych straciliśmy raptem 5. setów i nie przegraliśmy żadnego meczu. Nie zawsze nasza gra stała na najwyższym poziomie, ale zaangażowanie i doświadczenie wystarczały na tyle, byśmy wygrali wszystkie mecze. Schody rozpoczną się dopiero teraz, w decydujących turniejach o awans do II ligi.
Drogę na szczebel centralny skrócił Olczykowi i spółce Polski Związek Piłki Siatkowej, który postanowił zreformować II ligę. W sezonie 2001/02 II liga będzie się składała z czterech grup ośmiozespołowych. Dzięki temu zabiegowi drużyny walczące o awans do tej klasy, nie musiały rozgrywać spotkań ćwierćfinałowych, a do ligi awansują trzy z czterech ekip uczestniczących w turniejach finałowych.

Tylko awans
- Jesteśmy w sytuacji podbramkowej – twierdzi szkoleniowiec Chełmca. – Musimy wygrać turniej półfinałowy, bo to daje nam przywilej organizowania finału. A w decydującej rozgrywce prawdopodobnie wystarczy wygrać jeden mecz 3:0, by awans stał się faktem. Mamy nóż na gardle, bo jeśli nie wywalczymy promocji do II ligi, to będzie to oznaczało koniec siatkówki w Wałbrzychu. Nikt bowiem nie da pieniędzy na grę w III lidze.
Jest jednak nadzieja, że siatkówka pod Chełmcem odrodzi się. Jeśli wałbrzyska drużyna awansuje, to uzyska wsparcie sponsora, który deklaruje finansowanie klubu. Być może przygoda Chełmca na drugim froncie także potrwa tylko jeden sezon i będzie krótkim przystankiem na drodze ku I lidze.
*Już za tydzień podopieczni trenera Ignaczaka rozegrają w hali wałbrzyskiego OSiR-u turniej półfinałowy z udziałem Sobieskiego Żagań (mistrz lubuskiego OZPS), Mechanika Nysa (wicemistrz opolskiego OZPS) i Górnika II Radlin (wicemistrz śląskiego OZPS).

Autor artykułu: Robert Radczak