(WROCŁAW) – Nie mam już siły chodzić po sądach, ale nie popuszczę swoich pieniędzy – oburza się Czesław Bednarek, który pozwał zakład energetyczny do sądu. – Żądam od nich zwrotu moich pieniędzy, które włożyłem w budowę sieci energetycznej.
Czesław Bednarek jest kolejnym, niezadowolonym z praktyk monopolistycznych zakładu energetycznego, klientem. Pan Czesław kupił działkę w Budczycach (gmina Zawonia) i wystąpił o warunki techniczne, na podstawie których mógł rozpocząć budowę sieci energetycznej. Wraz z otrzymaniem warunków musiał podpisać, że nieodpłatnie przekaże zakładowi energetycznemu wybudowane przyłącze. A wszystko miał wykonać „własnym kosztem i staraniem”. Wykonał. Teraz chce, żeby zakład oddał mu zainwestowane pieniądze. – Byłem jedynym spośród moich znajomych, który odważył się skierować sprawę na drogę sądową – mówi Czesław Bednarek. – Wszyscy się poddają, a trzeba walczyć.
Skandalem nazwał pan Czesław odbiór sieci energetycznej. – Nawet mnie przy tym nie było – oburza się. – Nawet protokołu nie widziałem. Nigdzie się nie podpisywałem. Oni przejęli wszystko, co zrobiłem, bez mojej zgody. A protokół odbioru podpisał wykonawca robót, któremu nie udzieliłem pełnomocnictwa – dodaje Bednarek. Sprawa pana Czesława jest już od 2 lat w sądzie. Nie została jeszcze rozstrzygnięta, ale pan Czesław Bednarek ma nadzieję, że udowodni, że zakład energetyczny wykorzystuje swoją pozycje na rynku dostaw energii.
Opowiedział historię po naszej publikacji
Przed tygodniem opisywaliśmy precedensową sprawę. Karę wysokości 100 tys. złotych ma zapłacić Zakład Energetyczny SA we Wrocławiu za praktyki monopolistyczne. Decyzję taką podjął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po rozpatrzeniu skargi Adama Jankowa, który na własny koszt wybudował sieć energetyczną na osiedlu domków jednorodzinnych w Brzezinie. Po odbiorze technicznym sieć energetyczna stała się własnością zakładu, który nie chce zapłacić za jej realizację. Zakład potwierdził swoje stanowisko i odwołał się od decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po naszej publikacji okazało się, że nie tylko pan Janków skarży się na praktyki zakładu energetycznego. Wszyscy mają dość monopolisty.
Nie będziemy komentować
* Krzysztof Krzemionka
* kierownik wydziału organizacyjno-prawnego zakładu energetycznego
Postępowanie toczy się przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy. Do chwili zakończenia sprawy i ogłoszenia wyroku nie będziemy udzielać żadnych informacji.
Teraz jest inaczej
Dawniej obowiązywały przepisy, na mocy których wykonana przez klienta sieć energetyczna przechodziła na majątek zakładu energetycznego. Obecnie klient ma wybór. Występuje o warunki przyłączenia z pakietem umowy, która zawiera szczegółowe dane dotyczące wielkości kosztów ponoszonych przez klienta, terminu wykonania przyłączenia itd. Wyliczenia powstają w oparciu o taryfę obowiązującą w Zakładzie Energetycznym SA we Wrocławiu. Oczywiście klient nie ma obowiązku podpisywania tej umowy. Po wybudowaniu sieci energetycznej, może stać się jej właścicielem, ale wszelkie obowiązki związane z utrzymaniem i eksploatacją sieci spoczywają już na nim.
Autor artykułu: Agata Kondzińska