Archive for March, 2001

Złota sieć energetyczna

Saturday, March 31st, 2001

(WROCŁAW) – Nie mam już siły chodzić po sądach, ale nie popuszczę swoich pieniędzy – oburza się Czesław Bednarek, który pozwał zakład energetyczny do sądu. – Żądam od nich zwrotu moich pieniędzy, które włożyłem w budowę sieci energetycznej.

Czesław Bednarek jest kolejnym, niezadowolonym z praktyk monopolistycznych zakładu energetycznego, klientem. Pan Czesław kupił działkę w Budczycach (gmina Zawonia) i wystąpił o warunki techniczne, na podstawie których mógł rozpocząć budowę sieci energetycznej. Wraz z otrzymaniem warunków musiał podpisać, że nieodpłatnie przekaże zakładowi energetycznemu wybudowane przyłącze. A wszystko miał wykonać „własnym kosztem i staraniem”. Wykonał. Teraz chce, żeby zakład oddał mu zainwestowane pieniądze. – Byłem jedynym spośród moich znajomych, który odważył się skierować sprawę na drogę sądową – mówi Czesław Bednarek. – Wszyscy się poddają, a trzeba walczyć.
Skandalem nazwał pan Czesław odbiór sieci energetycznej. – Nawet mnie przy tym nie było – oburza się. – Nawet protokołu nie widziałem. Nigdzie się nie podpisywałem. Oni przejęli wszystko, co zrobiłem, bez mojej zgody. A protokół odbioru podpisał wykonawca robót, któremu nie udzieliłem pełnomocnictwa – dodaje Bednarek. Sprawa pana Czesława jest już od 2 lat w sądzie. Nie została jeszcze rozstrzygnięta, ale pan Czesław Bednarek ma nadzieję, że udowodni, że zakład energetyczny wykorzystuje swoją pozycje na rynku dostaw energii.


Opowiedział historię po naszej publikacji
Przed tygodniem opisywaliśmy precedensową sprawę. Karę wysokości 100 tys. złotych ma zapłacić Zakład Energetyczny SA we Wrocławiu za praktyki monopolistyczne. Decyzję taką podjął Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po rozpatrzeniu skargi Adama Jankowa, który na własny koszt wybudował sieć energetyczną na osiedlu domków jednorodzinnych w Brzezinie. Po odbiorze technicznym sieć energetyczna stała się własnością zakładu, który nie chce zapłacić za jej realizację. Zakład potwierdził swoje stanowisko i odwołał się od decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po naszej publikacji okazało się, że nie tylko pan Janków skarży się na praktyki zakładu energetycznego. Wszyscy mają dość monopolisty.

Nie będziemy komentować
* Krzysztof Krzemionka
* kierownik wydziału organizacyjno-prawnego zakładu energetycznego
Postępowanie toczy się przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy. Do chwili zakończenia sprawy i ogłoszenia wyroku nie będziemy udzielać żadnych informacji.


Teraz jest inaczej
Dawniej obowiązywały przepisy, na mocy których wykonana przez klienta sieć energetyczna przechodziła na majątek zakładu energetycznego. Obecnie klient ma wybór. Występuje o warunki przyłączenia z pakietem umowy, która zawiera szczegółowe dane dotyczące wielkości kosztów ponoszonych przez klienta, terminu wykonania przyłączenia itd. Wyliczenia powstają w oparciu o taryfę obowiązującą w Zakładzie Energetycznym SA we Wrocławiu. Oczywiście klient nie ma obowiązku podpisywania tej umowy. Po wybudowaniu sieci energetycznej, może stać się jej właścicielem, ale wszelkie obowiązki związane z utrzymaniem i eksploatacją sieci spoczywają już na nim.

Autor artykułu: Agata Kondzińska

Chicago we Wrocławiu

Saturday, March 31st, 2001

(WROCŁAW) Brawurowy musical w Teatrze Muzycznym Operetki Wrocławskiej. Szalone lata dwudzieste na scenie i widowni.
„Chicago” to tytuł sztuki autorstwa Maurine Dallas Watkins, wystawianej jako musical na scenie Teatru Muzycznego Operetki Wrocławskiej. Podziwiać go można od środy (04.03.) do soboty (07.03.).

Spektakl poprzedzają niespodzianki. Widzowie nie będą się nudzić nawet w hallu, czekając na rozpoczęcie właściwego przedstawienia. Potem, już na scenie (a także przed nią i za plecami widzów) autorzy spektaklu postarają się wskrzesić zwariowaną atmosferę lat dwudziestych. Brawurowy taniec, wyczyny wręcz cyrkowe i dynamiczne zmiany dekoracji (obrotowa scena) przeplatają się z pełnymi humoru dialogami.

Autor artykułu: (ATK)

Flaga Dolnego Śląska bez zmian

Saturday, March 31st, 2001

(WROCŁAW) Radni sejmiku dolnośląskiego uchwalili wczoraj ponownie, że tło flagi i proporca regionu będzie miało barwy biało-czerwone. Zadecydowali tak mimo negatywnej opinii komisji heraldycznej przy MSWiA.

W październiku 2000 roku radni mieli do wyboru dwie wersje tła (płachty) flagi i proporca Dolnego Śląska. Żółtą (zaproponowaną przez zarząd województwa) i biało-czerwoną (zgłoszoną przez wiceprzewodniczącego sejmiku – Jarosława Kurzawę z PSL). Obie zawierały ten sam, uchwalony wcześniej, jeszcze w 1999 roku, herb. Jest nim czarny orzeł ze srebrną przepaską sierpową przez tułów i skrzydła oraz z krzyżem pośrodku, na złotym tle.
Wtedy wybrano płachtę biało-czerwoną. Takie flaga i proporzec zostały jednak negatywnie zaopiniowane przez komisję heraldyczną, działającą przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tamtejsi eksperci uznali, że użycie barw narodowych na fladze regionu jest niedopuszczalne. Wczoraj na sesji sejmiku zdanie to podzieliła AWS, a zanegował je SLD.
W decydującym głosowaniu wzięło udział 49 z 55 radnych. Za utrzymaniem biało-czerwonego tła było 29 radnych, przeciwko – 20.
Zdaniem J. Kurzawy, ta decyzja przesądza o wyglądzie flagi i proporca Dolnego Śląska. Władze samorządowe bowiem mają prawo nie wziąć pod uwagę opinii przyrządowych heraldyków.

Według stanu na wczoraj, w sejmiku pod szyldem Platformy Obywatelskiej występuje 3 (Sławomir Najnigier, Jacek Protasiewicz, Aleksander Skorupa) z 9 dotychczasowych radnych UW. Klub AWS formalnie nadal liczy 19 osób. Wiadomo zarazem, że jedna z nich (Jerzy Terlecki) działa już w PO. Kolejnych 7-8 związanych jest z SKL – partią, która wystąpiła z AWS. Swój własny klub mają oni utworzyć po kwietniowym głosowaniu nad absolutorium dla zarządu województwa. SLD ma wciąż 25 radnych, a PSL – 2.

Autor artykułu: Adam Kłykow

Przewodniczący skarży państwo

Thursday, March 29th, 2001

(JELENIA GÓRA) – Państwo pogwałciło moje konstytucyjne prawa. Żądam odszkodowania i zadośćuczynienia – mówi twardo Marian Zagórny, przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego Solidarności RI. Zagórny poskarżył się Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu, choć niedawno został ułaskawiony przez prezydenta Kwaśniewskiego.

Przypomnijmy: w listopadzie 1999 roku sąd w Jastrzębiu Zdroju skazał Zagórnego na rok i trzy miesiące więzienia za wysypywanie zboża na stacji w Biedrzychowicach. Przewodniczący wniósł o odroczenie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia. Wniosek odrzucono, a Zagórnego zatrzymano 6. sierpnia w zeszłym roku. Przewodniczący twierdzi, że w areszcie przebywał bezprawnie przez trzy tygodnie. – Nie miałem możliwości przygotowania dokumentacji lekarskiej – tłumaczy Zagórny. Tymczasem w grudniu zeszłego roku, lekarz stwierdził, że Zagórny, ze względu na zły stan zdrowia, nie mógł przebywać w więzieniu. Wcześniej o zwolnieniu przewodniczącego z aresztu zdecydował minister sprawiedliwości, a później, prezydent RP Zagórnego ułaskawił. Marian Zagórny uważa również, że w ogóle nie powinien być skazany za wysypywanie zboża. Sądzi, że odpowiedzialność za ten czyn ponosi kierowany przez niego związek.

Autor artykułu: (CG)

Prezydent wyróżnił prezydenta

Thursday, March 29th, 2001

(JELENIA GÓRA) Aleksander Kwaśniewski, prezydent RP, wręczył Józefowi Kusiakowi, prezydentowi Jeleniej Góry wyróżnienie za zajęcie pierwszego miejsca w ogólnopolskim turnieju miast i wsi sportowo aktywnych.

- To zasługa ludzi, których pasją jest sport masowy – cieszy się J. Kusiak.
- Ci ludzie w różnych organizacjach i stowarzyszeniach w ciągu ubiegłego roku namawiali i organizowali takie imprezy. Szczególnie aktywne jest Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej, a także organizacje osiedlowe – chwali.
W zeszłym roku w ponad stu imprezach plenerowych na terenie gminy jeleniogórskiej wzięło udział ponad kilkanaście tysięcy osób.


Sportem stoi
Nie trzeba przekonywać, że Jelenia Góra stoi sportem. Wielkie emocje czekają kibiców w nadchodzący weekend. Od jutra do niedzieli, w hali sportowej szkoły podstawowej nr 11 odbędzie się finałowy turniej o awans do pierwszej ligi koszykówki kobiet. Być może dojdzie do historycznego wydarzenia i do koszykowej ekstraklasy awansują jeleniogórzanki z Dolfamexu. Przypomnijmy, że Eugeniusz Sroka, trener koszykarek, już dwa razy wprowadzał do pierwszej ligi drużynę jeleniogórskiego Spartakusa.

Autor artykułu: (CG)

Takie życie to koszmar

Thursday, March 29th, 2001

(JELENIA GÓRA) Życie Grażyny S. od dwóch lat jest gehenną. Regularnie budzi się o trzeciej w nocy, w porze, kiedy wydarzyła się tragedia. Miewa koszmary. Nie może pogodzić się ze śmiercią zamordowanej córki. Dostaje też listy z więzienia z pogróżkami od mordercy, że też ją dopadnie.
Przed sądem okręgowym rozpoczęła się rozprawa odszkodowawcza. Grażyna S. żąda od Zbigniewa S., byłego męża kwoty 50 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia.

Przypomnijmy: w maju 1999 roku, Zbigniew S. wtargnął do mieszkania i usiłował za pomocą broni myśliwskiej zastrzelić byłą żonę. W jej obronie stanęła 19-letnia wówczas córka, Karmen: zginęła na miejscu od myśliwskiego pocisku. Morderca, w trakcie procesu nie okazał skruchy, wręcz odgrażał się, że i tak byłą żonę zabije. Wyrokiem sądu okręgowego, Zbigniew S. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.
Teraz przed sądem stawiła się druga, starsza córka Grażyny S., jej konkubent oraz sama poszkodowana. Jak wynika ze złożonych zeznań, dramat sprzed dwóch lat wciąż jest obecny w życiu poszkodowanej. Nie może pogodzić się z tragiczną śmiercią córki: mówi o niej, jakby wciąż żyła. Jest wykończona psychicznie i na nic zdają się wizyty u lekarzy i kuracja lekami. Jak twierdzi, znacznie pogorszyły się też jej szanse na zawodowy awans, ponieważ nie ma już zapału i chęci do pracy oraz trudno jej się skoncentrować. Do tego były mąż wciąż wysyła jej pogróżki z więzienia, że i tak ją dopadnie i wykończy.
Grażyna S, chciałaby przede wszystkim zmienić mieszkanie, które wciąż przypomina jej o tragedii. Jednak lokal w połowie jest własnością zabójcy. Przyszłość poszkodowanej leży więc w rękach sądu. Gdyby orzekł on odszkodowanie, na jego poczet można by zaliczyć połowę mieszkania, które Grażyna S. będzie mogła w końcu sprzedać lub zamienić.

Autor artykułu: (CG)

Wieczór hawdalowy

Wednesday, March 28th, 2001

Shmuela Barzilaia, głównego kantora synagogi w Wiedniu z Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu pod batutą Stanisława Michała Rybarczyka będzie można wysłuchać podczas kolejnej edycji koncertów hawdalowych, która rozpocznie się w najbliższą niedzielę, 1 kwietnia o godzinie 20.08 we wrocławskiej Synagodze Pod Białym Bocianem przy ulicy Włodkowica 7.

W programie koncertu znajdą się pieśni synagogalne, pieśni żydowskie, muzyka symfoniczna, kompozycje m.in.Rosenblatta, Mendelssohna, Elseina, Schlossberga, Senescha, Barzilaia, Sekundy, Verdiego.
Koncert promuje najnowszą płytę Shmuela Barzilaia, Stanisława Michała Rybarczyka i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu nagranej w lutym 2001 dla firmy Koch Poland.
Shmuel Barzilai jest oberkantorem Gminy Żydowskiej w Wiedniu. Urodził się w 1957r. w Jerozolimie, w znanej rodzinie kantorów. Ukończył z wyróżnieniem Instytut Sztuki Kantoralnej w Tel Avivie, gdzie studiował pod kierunkiem najznakomitszych kantorów świata.
Występował ze światowej sławy orkiestrami na festiwalach na całym świecie, nagrywany przez telewizje Austrii i Izraela. Jest głównym kantorem solistą podczas tras koncertowych Chóru Wielkiej Synagogi w Jerozolimie.Na koncercie w Mattchausen 2000, występował z wiedeńskimi filharmonikami.
Kantor Barzilai nagrał znakomite płyty koncertowe, na których podziwiamy jego głos min. w towarzyszeniu Wiedeńskiego Chóru Chłopięcego.Posiada przepiękny liryczny głos tenorowy, wiedzę muzyczną, ekspresję śpiewu i niezwykłą koloraturę.
Bilety na koncert można kupić w OKiS-ie: w przedsprzedażey będą kosztowały 25 złotych, przed koncertem 35.

Autor artykułu: maga

9:20 Od rana ruchz powodu Oracla

Wednesday, March 28th, 2001

Drugi dzień IT Days zaczął się prezentacją firmy Oracle.

Autor artykułu: (tz)

Zwycięstwo w drodze do finału

Wednesday, March 28th, 2001

(TRZEBNICA) Wydarzeniem sportowym minionego weekendu był w Trzebnicy turniej piłki siatkowej juniorek o mistrzostwo Polski. Mecze pófinałowe zgromadziły talenty piłkarskie z jednej czwartej kraju. Zwycięstwo odniosła Gaudia. Było to wydarzenie, bo nigdy dotąd dziewczęta z Trzebnicy nie dotarły do finału mistrzostw Polski.

W turnieju rozegrane zostały mecze pomiędzy drużynami: Pałac Bydgoszcz, TPS Lublin, STS Sandecja Nowy Sącz i Gaudia Trzebnica.
Zwycięstwo Gaudii w tym turnieju i pozostawienie w polu takich potęg sportowych, jak Bydgoszcz czy Lublin to dla miasteczka kilkakrotnie mniejszego jest wielki sukces. Gaudia Trzebnica i Gwardia Wrocław będą reprezentować Dolny Śląsk w turnieju finałowym.
Historia trzebnickiej piłki siatkowej kobiet rozpoczęła się przed 35 laty, kiedy to młody magister wychowania fizycznego Władysław Zięba wyłonił najsprawniejsze dziewczęta i rozpoczął treningi sportowe.
Małe miasto i brak treningu sportowego w szkołach podstawowych kazały długo czekać na osiągnięcia. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych prowadzone były zajęcia w szkołach, a najsprawniejsze dziewczęta przechodziły do klasy sportowej liceum. Dalej szkolone zasilały pierwszą drużynę Gaudii. W ten sposób jedna szkoła wychowała dziewczęta grające w II lidze i teraz zespół, który zagra o mistrzostwo polski juniorek.

Autor artykułu: Władysław Ruszkiewicz

Piłkarze Polaru grożą strajkiem

Wednesday, March 28th, 2001

(WROCŁAW) Wczorajsze deklaracje prezesa Polaru Wrocław, Tomasza Makówki, który zapewniał na naszych łamach, że będzie miał zaległe pieniądze dla swoich piłkarzy i trenerów, w zasadzie okazały się po raz kolejny obietnicami bez pokrycia. – Znów dostaliśmy tylko drobne pieniądze. Dlatego napisaliśmy do naszych przełożonych oświadczenie, w którym mówimy, że jeżeli do soboty nie otrzymamy zaległych pieniędzy, to nie rozegramy meczu z Myszkowem – zapowiada z całą stanowczością jeden z piłkarzy drużyny z Zakrzowa, którego nazwiska nie podajemy, gdyż…

Informacja o tym, że wiemy o oświadczeniu napisanym przez piłkarzy Polaru rozwścieczyła prezesa Tomasza Makówkę. – To są nasze wewnętrzne sprawy, a zawodnicy powinni wiedzieć, że szkodzą sami sobie. Jeżeli wiadomość o oświadczeniu pojawi się w prasie, to zawodnik, który ją przekazał, będzie mógł już pakować walizkę – powiedział wczoraj Gazecie prezes wrocławskiego drugoligowca.
Sytuacja, która zaistniała w Polarze jest bezprecedensowa w skali kraju. W wielu klubach zawodnicy długo czekają na premie za mecze, czy nawet pieniądze kontraktowe. Ale chyba w żadnym nie jest tak, żeby piłkarze przez blisko pół roku nie otrzymywali nawet pensji! Działacze Polaru potrzebują dzisiaj prawie 500 tysięcy złotych, by uregulować długi wobec zawodników, a także trenerów. – Mamy już dosyć tej sytuacji, jesteśmy tym wszystkim zmęczeni. Ciągle tylko obiecuje się nam pieniądze, a praktycznie nic nie dostajemy. Prezesi naszego klubu negocjują z prezesami zakładu Polar, a my jesteśmy na szarym końcu tego sznureczka – mówią zgodnie piłkarze.

Wydawało się, że Polar będzie miał środki dla zawodników, uzyskane za przejście Marcina Narwojsza i Dariusza Sztylki do nowych klubów. Okazuje się jednak, że na poważne pieniądze z tych transakcji klub z Zakrzowa będzie musiał jeszcze poczekać, gdyż obaj zostali jedynie wypożyczeni, a nie sprzedani.
- Pieniądze za tych zawodników będziemy dopiero otrzymywali w czerwcu, lipcu i wrześniu. Do końca marca ma wpłynąć do klubu kwota za Narwojsza. Wiadomo, że został on wypożyczony do Zagłębia i na większą sumę będziemy mogli liczyć, kiedy dojdzie do transferu – przyznaje prezes Makówka, który dzisiaj nie może już chyba być tak pewny tego, że Polar dotrwa do końca rozgrywek.

Autor artykułu: Paweł Rusiecki