(WROCŁAW) – Zabija mnie bezsilność – mówi pani Beata. – Nikt nie chce mnie zatrudnić, bo sama wychowuję siedmioro dzieci. A ja bez pracy nie jestem w stanie zapłacić za podłączenie w mieszkaniu gazu, założenie ogrzewania, pomalowanie ścian. Każdy dzień to walka o przetrwanie.
- 7 lat temu zamordowano mojego męża. Wracał po pracy do domu z wypłatą. Zostałam sama z dziećmi. Nasz najmłodszy syn urodził się kilka miesięcy później – opowiada pani Beata.
Państwo Bogaccy mieszkali na Dolnym Śląsku u rodziców. Oboje mieli pracę.
- Mąż był górnikiem. Ja pracowałam w opiece społecznej. Nie wiodło się nam źle. Po tym, co się stało, chciałam uciec z miasta, w którym każda ulica przypominała dzieciom ojca. Tak trafiłam do Wrocławia.
Terenowy Komitet Obrony Praw Dziecka załatwił miejsce w schronisku dla kobiet “Betlejem” we Wrocławiu. Tam pani Beata razem z dziećmi mieszkała 7 lat, od 1993 roku.
- W czerwcu 2000 roku dostaliśmy od miasta mieszkanie do remontu – mówi Beata Bogacka. – To miał być początek normalności. Nowe życie. Wierzyłam, że sobie poradzimy.
Katastrofa
- Umiem poprowadzić księgowość, sprzedawałam kiedyś w kiosku, mogłabym nawet sprzątać, ale nie ma dla mnie pracy. Nikt nie chce zatrudnić samotnej matki z 7 dzieci – mówi. – A ja nie chcę bezczynnie siedzieć w domu i czekać na zasiłek z opieki.
Praca to jedyny ratunek. Jedyna szansa na wyremontowanie mieszkania i normalne życie. Teraz z dziećmi mieszka w nieogrzewanym mieszkaniu, bo poprzedni lokator powyrywał ze ścian rury centralnego ogrzewania. Nie ma gazu, bo za podłączenie trzeba zapłacić kilkaset złotych. W przedpokoju, łazience kuchni trzeba zrobic remont, załozyc instalacje sanitarną. Niestety, pieniędzy brakuje nawet na farbę.
- Gotuję na małej kuchence, ogrzewamy się piecykiem na prąd – mówi pani Beata. – niedawno przyszedł rachunek za prąd: 500 złotych. Jak tak dalej żyć. I za co? Nie mam już sił.
Pani Bogacka utrzymuje się z renty po mężu i zasiłku rodzinego. Razem to około 950 zł miesięcznie na 8 osób. Wczoraj opieka społeczna obiecała, że postara się o zasiłek. Niestety, nawet z zasiłkiem o remontowaniu mieszkania nie będzie co marzyć. Nie zawsze pieniędzy w tym domu wystarcza na opłaty i jedzenie. Wszystkie dzieci pani Bogackiej chodzą jeszcze do szkoły.
Raport sukcesów
W listopadzie 1999 roku rada ministrów przyjęła Program Polityki Prorodzinnej Państwa. Program powstał pod patronatem Pełnomocnika Rządu ds. Rodziny.
Pod koniec 2000 roku przygotowano sprawozdanie podsumowujące efekty tego programu. Z dokumentu wynika, że w latach 1998 – 2000 w Polsce zrealizowano 27 zadań przewidzianych w Programie Polityki Prorodzinnej Państwa. Do sukcesów, które miały poprawić los polskich rodzin, zaliczono m.in wprowadzenie instytucji separacji małżeńskiej, reformę służby zdrowia, utrzymanie zakazu reklamy alkoholu, całkowity zakaz pornografii i posiadania narkotyków, także wydłużenie urlopów macierzyńskich, przyznanie jednorazowego zasiłku rodzinnego na trzecie i każde następne dziecko w rodzinie bez względu na dochód.
Ciekawe, co o sukcesach urzędników od prorodzinności, myślą ci, których los od nich właśnie zależy?
***
Zapaść polityki prorodzinnej
*Jolanta Banach (SLD)
*poseł, członek sejmowej komisji ds. rodziny
Sytuacja w służbie zdrowia, edukacji i na rynku pracy świadczy o poziomie i efektach polityki prorodzinnej państwa. W Polsce, moim zdaniem, sytuacja ta bliska jest zapaści. Oczywiście, rząd i pełnomocnik rządu ds. rodziny mówiąc o polityce prorodzinnej, wymieniają szereg podjętych na rzecz prorodzinności działań. To daje wrażenie, że coś faktycznie się w tym kierunku robi. Niestety, są to tylko opisy działań, nic natomiast nie wiemy o ich efektach i celowości.
Cóż rodzinie po jednorazowym dodatku na trzecie i kolejne dzieci w rodzinie, skoro członkowie tych rodzin mają coraz mniejsze szanse na znalezienie pracy? Co to za sukces wprowadzenie reformy zdrowia, skoro – tak wynika z opracowania instytutu pracy o polityce społecznej okresu transformacji w Polsce – skorzystały na niej przede wszystkim osoby zamożne?
Żeby wyjść z tej zapaści trzeba natychmiast skończyć z obniżaniem nakładów na cele społeczne, zacząć reformę wprowadzonych reform, przede wszystkim służby zdrowia i edukacji oraz zmienić zasady dzielenia pieniędzy na opiekę społeczną – np. uważam, że dodatki dla rodzin wielodzietnych nie powinny być przyznawane wszystkim, również bogatym rodzinom wielodzietnym.
Autor artykułu: Izabela Czuban