Archive for January, 2001

Gwiazda Zeptera Idei Śląska Wrocław – Adam Wójcik

Wednesday, January 31st, 2001

(WROCŁAW) – Nie jesteśmy faworytem tego spotkania, ale gramy u siebie. Mamy wspaniałą publiczność i świetny doping – powiedział Gazecie przed meczem z Panathinaikosem Ateny najskuteczniejszy koszykarz Zeptera Idei Śląska Wrocław Adam Wójcik.

* Kto jest faworytem czwartkowego spotkania, Śląsk czy Panthinaikos?
- Wiadomo że Panathinaikos Ateny. Nie ma co ukrywać, że w zespole rywali gra wielu bardzo dobrych i uznanych zawodników.

* W poprzedniej rywalizacji Śląska z Panathinaikosem jeszcze w Pucharze Saporty wrocławianie w rewanżu 1/4 finału potrafili z Grekami na własnym parkiecie zremisować. Wtedy w tym meczu nie grał Adam Wójcik. Czy z nim składzie Śląsk zwycięży?
- To na pewno będzie bardzo trudne. Ale gramy u siebie, mamy za sobą świetną publiczność, która zawsze stwarza nam dobry doping. Niestety nie ma co ukrywać, że jesteśmy mocno osłabieni. Na razie nie ma wśród nas Harolda Jamisona. Ponoć do nas leci, ale nie wiem czy zdąży (rozmowę przeprowadzaliśmy wczoraj popołudniu – przyp. red.). Joe McNaull wrócił do składu, ale wiadomo, że po kontuzji nie będzie w stanie grać na sto procent. Jak by tego mało problemy ma również Dainius Adomaitis, którego bolą zęby.

* A któż mu w nie przyłożył?
- Joe, zupełnie przypadkowo w akcji podkoszowej podczas treningu. Muszę dodać, że będziemy mieli naprawdę spore problemy z graczami wysokimi.

* W zasadzie będzie pan musiał również grać na pozycji środkowego…
- Może też się tak zdarzyć.

* Jak by pan porównał Panathinaikos sprzed trzech lat i ten obecny?
- Uważam, że mocniejszy jest ten z którym gramy w tym sezonie. Nawet pomimo początkowych kłopotów Greków w tym sezonie. Ale to zrozumiałe. Doszło do nich wielu nowych graczy, którzy musieli się dotrzeć. Widać w grze tego zespołu postęp zarówno w ataku jak i obronie.

* Czy Adam Wójcik pokusi się o wytypowanie wyniku?
- Nie pokuszę się, ale życzyłbym sobie i całej drużynie, abyśmy ten mecz wygrali.

Autor artykułu: Michał Karpiński

Komunikat drogowy 6 lutego

Wednesday, January 31st, 2001

Zgodnie w wcześniejszymi zapowiedziami w tej sprawie, Zarząd Dróg i Komunikacji informuje, że na dzień 6 lutego br., planowane jest wyłączenie z ruchu ulicy Piotra Skargi na odcinku od pl. Dominikańskiego do ul. Nowej.
Objazd dla zamkniętego odcinka wyznaczono następującymi trasami:
- dla pojazdów zmierzających w stronę Dworca Głównego – ulicą Oławską, Podwalem do skrzyżowania z ulicą Kołłątaja.
- dla pojazdów zmierzających w stronę pl. Dominikańskiego – od skrzyżowania Kołłątaja/ Kościuszki ulicami: Kościuszki, Dąbrowskiego, Krasińskiego do skrzyżowania z ul. Traugutta.

Wraz z wyłączeniem komunikacji tramwajowej w ul. Piotra Skargi, na pl. Dominikańskim rozpoczną się prace torowe (wymiana rozjazdów). W związku z powyższym, pojazdy nadjeżdżające od strony ul. Kazimierza Wielkiego napotkają na utrudnienie w ruchu, w postaci miejscowego zwężenia jezdni, na wysokości wlotu w ul. Piotra Skargi.
Wyłączenie z ruchu ul. Piotra Skargi nie oznacza natychmiastowego rozpoczęcia na niej prac modernizacyjnych.
Termin wdrożenia pierwszego etapu przebudowy jest ściśle uwarunkowany terminem zakończenia prac związanych z rozbiórką Zakładów Graficznych.
6 lutego generalny wykonawca prac – Przedsiębiorstwo Robót Drogowo – Mostowych we Wrocławiu rozpocznie prace przygotowujące budynek wraz z terenem przyległym do rozbiórki (m.in. przełożenie wszystkich sieci uzbrojenia podziemnego z piwnic budynku Zakładów Graficznych).
Modernizacja ul. Piotra Skargi będzie prowadzona etapami. Podczas przebudowy skrzyżowania Piotra Skargi/ Teatralna zostaną ukończone prace związane z budową toru odstawczego w ul. Wierzbowej. Przebudowa jezdni przeznaczonej dla kierunku do pl. Dominikańskiego potrwa do końca maja br. Budowa jezdni zachodniej i przebudowa torowiska tramwajowego powinny zostać ukończone z początkiem sierpnia 2001 r. Koszt całej inwestycji szacuje się na ok. 4 mln 800 tys. zł.

Autor artykułu: maga

Na piękne oczy

Wednesday, January 31st, 2001

Ona ma 27 lat, on jest o rok młodszy. Nigdzie nie pracują, nie cieszą się dobrą opinią, są powszechnie jako złodzieje mieszkaniowi i notowani przez policję. To wszystko jednak nie przeszkadzało im w prowadzeniu od listopada ubiegłego roku luksusowego trybu życia. Na koszt innych.

Wszystko zaczęło się od wynajęcia mieszkania. Właściciel nie pobrał opłaty z góry, więc czynszu nie zapłacili wcale. Co więcej, wynieśli z mieszkania najbardziej wartościowe rzeczy: magnetowid, dekoder, telewizor. Część sprzedali w lombardzie, część na czarnym rynku.
Szybko zauważyli, że szans na łatwe pieniądze jest więcej. Żeby je dostać, wystarczy właściwie kartka papieru. Zamówili pieczątkę z fikcyjną nazwą firmy i wystawili sami sobie zaświadczenia o zatrudnieniu. Na ich podstawie założyli rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe w czternastu bankach. Z poczty przelewali na swoje konta po 1000 złotych, pobierali czeki i zaciągali debety w różnej wysokości: od 1500 do 2500, a nawet 5000 złotych.
Na podstawie fikcyjnych zaświadczeń o zatrudnieniu wyłudzali towar ze sklepów, kupując go na raty, których potem nie spłacali. Na liście zakupów znalazły się m.in. wieże, magnetowidy, rowery i telefony komórkowe. Wszystko to potem sprzedawali.
Po pewnym czasie postanowili zrobić sobie wakacje. Zjechali pół Polski, mieszkali w dobrych hotelach, nie płacąc za noclegi ani złotówki. Wynajmowali pokoje na trzy doby, ponieważ wtedy nie trzeba za nie płacić z góry, zamawiali posiłki i przed upływem terminu wynajmu uciekali.
Przesłuchiwani przez policję, przyznali się do takich wizyt w dziesięciu hotelach, m.in. w Poznaniu, Krakowie, Kielcach i Gdyni.
- Zostali zatrzymani gdzieś w Polsce, podczas kontroli dokumentów policjanci sprawdzili ich dane i okazało się, że są poszukiwani przez wrocławską komendę – opowiada Beata Tobiasz, rzeczniczka wrocławskiej policji. – We wtorek trafili do komisariatu Fabryczna, w środę będą przesłuchiwani przez prokuraturę. Straty poniesione przez banki i właścicieli sklepów, z których sprawcy wyłudzali towary, wynoszą około 40 tysięcy złotych. Nie wiadomo, na jaką kwotę, zostali oszukani hotelarze.

Autor artykułu: maga

Market konno-budowlany

Wednesday, January 31st, 2001

Bielawscy policjanci zlikwidowali w Pieszycach złodziejski magazyn narzędzi budowlanych i… siodeł. Najprawdopodobniej sprzęt został skradziony w Polsce i w Niemczech.

44-letni Stanisław K, mieszkaniec Pieszyc. w miejscowym półświatku uchodził za bossa. Mówiło się o nim, że posiada szerokie kontakty przestępcze nie tylko w Polsce, ale także za granicą. W przeszłości był karany za przestępstwa o charakterze kryminalnym, odbywał też kary pozbawienia wolności w zakładach karnych. Ostatnio mimo, że nie pracował, to w swoim środowisku uchodził za człowieka zamożnego.
Policję zaniepokoiły sygnały o prowadzeniu przez niego działalności przestępczej. Kolejne informacje uzyskiwane od lokalnej społeczności mówiły o tym, że w mieszkaniu Stanisława K. znajdują się znaczne ilości przedmiotów niewiadomego pochodzenia. Nic zatem dziwnego, że postanowili bliżej się nim zainteresować.
Dokonali przeszukania posesji. Jego efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Ujawniono i zabezpieczono przedmioty o łącznej wartości nie mniejszej jak 450.000 złotych.
Najprawdopodobniej Stanisław K. w posiadanie tych przedmiotów wszedł nielegalnie. Zabezpieczono m.in. elektronarzędzia używane w zakładach usługowych, takich jak warsztaty mechaniki pojazdowej, stolarnie, warsztaty ślusarskie, firmy budowlane itp. Znaleziono 450 sztuk profesjonalnego sprzętu wysokiej wartości i jakości, renomowanych firm światowych: 79 wiertarek elektrycznych, 19 agregatów prądotwórczych, 37 pomp wodnych, 39 kosiarek
(spalinowych i elektrycznych, 31 szlifierek kątowych, 16 pił (spalinowych i elektrycznych), 5 młotów pneumatycznych, 4 ubijarki do prac drogowych, 4 wyrzynarek, 11 wkrętarek, sprzęt geodezyjny. O przestępczej działalności świadczą też inne zabezpieczone przedmioty np. około 300 sztuk biżuterii w pudełkach plastikowych, czy też 19 siodeł do jazdy konnej (wartość jednego wynosi około 5.000 złotych).
Ustalono już 8 zakładów rzemieślniczych z których skradziono zabezpieczone elektronarzędzia. Warsztaty te znajdują się na terenie Pieszyc, Bielawy i Dzierżoniowa. Oznaczenia na niektórych zabezpieczonych przedmiotach wskazują, że zostały one skradzione w Niemczech (dodatkowo wwieziono je nielegalnie na polski obszar celny). Sprawa ma charakter rozwojowy.
Stanisław K. został tymczasowo aresztowany. Policja w dalszym ciągu liczy na pomoc, zapewniając przy tym pełną dyskrecję. Można również kontaktować się w sprawie
odzyskanych przedmiotów – Komisariat Policji w Bielawie tel. 0-74 8334777 lub 0-74 8365307.

Autor artykułu: maga

Janerka w Hydeparku

Tuesday, January 30th, 2001

W piątek o godzinie 13.00 gościem naszego Hydeparku był Lech Janerka, lider i wspótwórca legendarnego zespołu Klaus Mitffoch, jeden z najoryginalniejszych artystów na polskiej scenie rockowej (wokalista, basista, kompozytor i autor oryginalnych tekstów) i jeden z największych outsiderów zarazem.

Urodził się 2 V 1953 roku we Wrocławiu. Pracował tam jako fotograf w biurze geodezji. Na estradzie debiutował pod koniec lat 70, razem z żoną Bożeną podczas festiwali piosenki studenckiej. Później stanął na czele Klausa Mitffocha, z którym nagrał jeden z najważniejszych albumów w historii polskiego rocka – “Klaus Mitffoch”. Utwory z kolejnej płyty, zatytułowanej „Historia podwodna” (“Lola (chce zmieniać świat)”, “Konstytucje”, „Niewole”, “Ta zabawa nie jest dla dziewczynek” i “Jest jak w niebie” stały się jego autorską manifestacją.
Lech Janerka jest twórcą muzyki do filmów “Chcę mi się, wyć” Jacka Skalskiego i “Obcy musi fruwać” Wiesława Saniewskiego. Na jesieni ’96 wziął udział w nagraniu albumu “Flota zjednoczonych sił” Voo Voo z którym to zespołem często wspólnie występował w Jarocinie (’85, ’88, ’91). W latach 1991-93 publikował felietony w piśmie “Tylko Rock”, a w ubiegłym roku zadebiutował jako aktor rolą księdza w filmie „Głośniej od bomb” Przemysława Wojcieszka.
Jest domatorem i mówi o sobie, że mógłby właściwie mieszkać wszędzie, ponieważ i tak najchętniej nie wychodziłby z mieszkania. Jednocześnie przyznaje, że są miejca we Wrocławiu, które go zachwycają. Należy do nich Ratusz: – Stoi i paruje magią – opowiada. – Taki jest ratusz wieczorem, taki jest Ostrów Tumski o świcie, kiedy wyłania się z mgły i przedziwny światłocień wspina się po przyporach katedralnego muru.

Wejście do Hydeparku

Autor artykułu: maga

Miasto osobiste

Tuesday, January 30th, 2001

Dla Sylwestra Chęcińskiego, rodem z lubelskiego Suśca, Wrocław to miasto młodości, wspaniali ludzie, cudowna atmosfera i twórczy ferment. – Wrocław miał w sobie coś przyciągającego – opowiada pochodzący z Kresów Wojciech Dzieduszycki. – Genius loci. Po prostu. Eugeniusz Get-Stankiewicz z Oszmiany, wspomina, jak we Wrocławiu pierwszy raz jechał taksówką, telefonował, przeżywał pierwsze miłości. – Powiedziałem wrocławskim władzom, że jak mi pozwolą zagrać koncert pod zegarem ratuszowym, to mogę już umierać – wyznaje urodzony we Wrocławiu Lech Janerka.

Zdecydowana większość, bo aż siedemnastu z dwudziestu dwóch bohaterów – rozmówców książki Ewy Gil-Kołakowskiej „Dowód tożsamości” to „wrocławianie z wyboru”. Jedynie Lothar Herbst miał wrocławskie korzenie sięgające wstecz dalej, niż do daty własnych narodzin. We Wrocławiu urodzili się także Maciej Łagiewski, Lech Janerka, Jan Jakub Kolski i Rafał Kubacki. Pozostałe wrocławskie osobistości przywędrowały do stolicy Dolnego Śląska z litewskich Kresów i z całej Polski. Są wśród nich artyści, jest dziennikarz, lekarz, naukowiec, polityk, sportowiec. Rozmowy z nimi są zapisem indywidualnych, ludzkich losów, ale także budowania kulturowej tożsamości miasta właściwie na ruinach, ponieważ pamięć o przeszłości była tu przez długi czas wypierana. Niektórzy z nich, tak jak Maciej Łagiewski, dyrektor wrocławskiego Muzeum Miejskiego, podjęli trudną próbę odbudowywania utraconej łączności z przeszłością.
Rodzinne korzenie bohaterów „Dowodu tożsamości” tkwią daleko od Wrocławia, jednak oni wybrali właśnie to miasto. Pytania o przyczyny takiej decyzji spajają w całość 22 wywiady z wrocławskimi osobistościami. – Jestem wrocławianinem z wyboru – rozstrzyga problemy z tożsamością Henryk Tomaszewski. – Wrocław to miasto osobiste.
I jedno tylko zgrzyta w tej publikacji. Zdjęcia jednego z rozmówców nie ma na okładce książki, na której odwrocie pisze się nieprzypadkowo o 21 wywiadach, chociaż jest ich naprawdę 22. Tymczasem po rozmowach z profesorem Miodkiem, kardynałem Gulbinowiczem, Henrykiem Tomaszewskim, autorka zamieszcza wywiad z Dariuszem Sperudą, urzędnikiem, dyrektorem wydziału kultury i sportu Urzędu Miejskiego. „Mam ciekawą i satysfakcjonującą pracę” – opowiada w nim Speruda, na pytanie o szanse debiutujących imprez, odpowiadając: „Jak najlepsze!”, a o kondycję wrocławskich instytucji kulturalnych: „Coraz lepsza”. Ewa Gil-Kołakowska nie usiłuje nawet polemizować z tym hiperoptymistyczną wizją wrocławskiego życia kulturalnego, nie zadaje mu trudnych pytań, np. o przyczyny emigracji wielu artystów ze Stolicy Dolnego Śląska, jakie padło przecież kilkadziesiąt stron wcześniej w rozmowie z Jackiem Wekslerem, byłym dyrektorem Teatru Polskiego i znalazło niepokojące potwierdzenie, nie tylko w jego odpowiedzi (- Wrocław nie kocha swoich elit, swoich najlepszych synów – mówił Weksler. – To, niestety, słuszna sugestia. Istnieje takie, dość niezrozumiałe, ale i dość zauważalne zjawisko), ale także w późniejszej od wywiadu z Janem Jakubem Kolskim decyzji reżysera o przeprowadzce do Łodzi. Taki panegiryk zamiast epilogu razi i uwiera. Kultura we Wrocławiu żyje. Miewa swoje lepsze i gorsze okresy, wzloty i upadki. Tego, że istnieją tworzący ją ludzie, nie zawdzięczamy urzędnikom. Oni najlepiej pomagają nie przeszkadzając.

Ewa Gil-Kołakowska, “Dowód tożsamości”, Wydawnictwo Manet, Wrocław 2000

Autor artykułu: Magda Piekarska

Trzech ze szczęśliwym duchem

Tuesday, January 30th, 2001

W piątek, 2 lutego, o godz. 20.00 w Stajni nr 8A wystąpi zespół Raz Dwa Trzy. Jego twórcy, chcąc uniknąć znalezienia się w szufladce z piosenką studencką lub poetycką, określają uprawiany przez siebie gatunek muzyczny jako “happy spirit” – szczególny, zdystansowany egzystencjalizm poparty wyjątkową sympatią do szeroko pojętej ludzkości.

Pierwsze płyty zespołu “Jestem Polakiem” i “To ja”, dziennikarze porównywali z objawieniem na miarę Toma Waitsa. Nietypowe instrumentarium i wyjątkowo dojrzałe, ironiczne teksty Adama Nowaka kojarzyły się też z kabaretową piosenką francuską. Zespół Raz Dwa Trzy stał się symbolem odnowienia “zmęczonego” w tym czasie gatunku jakim w była tzw. piosenka studencka. Na trzeciej i czwartej płycie /”Cztery” i “Sufit”/ za sprawą producenta Wojtka Waglewskiego pojawiły się elementy jazzu, bluesa, folku, akcentów reagge i co niezwykłe, rockowej energii. Profesjonalnie wyprodukowane albumy, oryginalne brzmienia i obecność w większości mediów “odcięły” zespół od ich studenckich korzeni. Efektem znakomitego przyjęcia zarówno przez dziennikarzy jak i publiczność albumu “Cztery” była nominacja FRYDERYK ’94 w kategorii “najlepszy album piosenki poetyckiej”.Płyta “Niecud” otrzymała nominacje do nagrody FRYDERYK ’99 w kategorii muzyka alternatywna.

Bilety: 25 zł – przedsprzedaż, 30 zł – przed koncertem
Punkty sprzedaży: Stajnia nr 8A, Bemolika, OKiS, Kasa 22 Dworca Głównego PKP

Autor artykułu: maga

Na bakier z prawem

Monday, January 29th, 2001

Podczas weekendu na terenie województwa odnotowano 6 wypadków drogowych, w których 7 osób zostało rannych, a jedna zginęła. W niedzielę, w Niemczy, na drodze nr 8, o godz. 0:50 kierowca autobusu marki setra, 48-letni mieszkaniec Poznania, na prostym odcinku drogi potrącił idącego środkiem jezdni 36-letniego Mirosława K., który poniósł śmierć na miejscu. Kierowca był trzeźwy.

ROZBÓJ
Jawor, Park Miejski: W niedzielę o godz. 3:00 pięciu nieznanych młodych sprawców pobiło 20-letniego mieszkańca Legnicy, któremu z kieszeni spodni skradli portfel z zawartością: dowodu osobistego, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego oraz książeczki wojskowej. Straty wyniosły 150 zł.
Bielawa: W niedzielę o godz. 0:40 funkcjonariusze KP w Bielawie zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 22-24 lat, którzy włamywali się do kiosku cukierniczo-monopolowego.
Wrocław Krzyki, barak budowlany, ulica Armii Krajowej: W niedzielę o godz. 1:00 policjanci zatrzymali Leszka A. lat 39 i Józefa B. lat 27, którzy przecięli kłódkę w drzwiach baraku, a następnie skradli dwie przetwornice marki WACKER i spawarkę elektryczną, łącznej wartości 8.500 zł.
Wrocław Śródmieście, ulica Wyczółkowskiego: W niedzielę o godz. 1:40 policjanci zatrzymali nietrzeźwego (2,04promila) mężczyznę, który kierował samochodem (Fiat 125p). Dalsze czynności wykazały, że samochód ten był kradziony.
Złotoryja: W niedzielę o godz. 20:50 funkcjonariusze KPP w Złotoryi zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 16-24 lat,
sprawców włamania do budynku mieszkalnego w miejscowości Uniejowice.

NARKOTYKI
Wrocław Śródmieście: W niedzielę o godz. 12:30 funkcjonariusze z KP Wrocław Ołbin zatrzymali 21-letniego mężczyznę, który posiadał 16 torebek foliowych (48 g) z zawartością heroiny.

Autor artykułu: maga

Weekend kryminalny

Monday, January 29th, 2001

Włamywacz i psy
W piątek przed północą policjanci otrzymali sygnał o włamaniu do jednej z willi przy ulicy Abramowskiego. Przybyli na miejsce już po fakcie, jednak policyjny pies podjął ślad i zaprowadził funkcjonariuszy do kolejnej willi, położonej na pobliskiej ulicy Stefczyka. Okazało się, że sprawca – 40-letni mężczyzna dokonywał tam właśnie kolejnego włamania. Podczas zatrzymywania, włamywacz został niegroźnie poraniony przez policyjnego psa. Po odwiezieniu go na pogotowie, w trakcie badania, mężczyzna połknął termometr. Nie doznał jednak większych obrażeń.

Zatruta sobota
W sobotę rano lokatorów bloku przy wrocławskiej ulicy Drzewieckiego obudził duszący odór na klatce schodowej. Okazało się, że ktoś rozlał w zsypie duszącą substancję chemiczną. Według wstępnych ustaleń policji, był to formaldehyd. Straż pożarna usuwała substancję i wietrzyła pomieszczenia do godziny 13.00. – Nie było zalecenia ewakuacji mieszkańców bloku – relacjonuje Beata Tobiasz, rzeczniczka komendy miejskiej wrocławskiej policji. – Po prostu ludzie nie mogli przez jakiś czas wychodzić z mieszkań, ze względu na duszący zapach, który najbardziej dokuczał właśnie na klatce schodowej.
Trwa dochodzenie, które ma na celu ustalenie, kto i w jakim celu rozlał truciznę.

Niedziela piratów
W niedzielę na giełdzie komputerowej przy ulicy Robotniczej policjanci zatrzymali 3 osoby, handlujące nielegalnie skopiowanymi płytami kompaktowymi. Znaleziono u nich 400 sztuk płyt o łącznej wartości 13 tysięcy złotych.

Autor artykułu: maga

Bogusław Litwiniec senatorem

Monday, January 29th, 2001

W okręgu wrocławskim w wyborach uzupełniających do senatu zwyciężył popierany przez SLD Bogusław Litwiniec. Jego przewaga nad kandydatem AWS, Markiem Muszyńskim była minimalna i wyniosła niecałe 300 głosów.

Na 870086 uprawnionych do głosowania, ważnych głosów było 38809, frekwencja wyniosła więc 4,5%.
Oficjalne wyniki:
1. Bogusław Litwiniec – 18015 głosów
2. Marek Muszyński – 17737 głosów
3. Leopold Gomułkiewicz – 3057 głosów

Autor artykułu: (tz)