(WROCŁAW) Na AWF-ie były 2-letnie wyższe studia zawodowe trenerskie. Już ich nie ma. Nie ma, bo nie mogło być. Były niezgodne z prawem. Problem studentów pozostał.
Studia były płatne. 750 złotych za semestr. Sesja zimowa wyglądała tak: we wrześniu dwa tygodnie wykładów od rana po wieczór, potem do grudnia trzeba wszystko zaliczyć. Sesja letnia podobna. Karolina Pietruszewska ukończyła pierwszy rok. Wzięła urlop dziekański, zresztą tak jak kilkadziesiąt innych osób. Na rok. We wrześniu 2001 r. miała wrócić na uczelnię. Zbliżał się koniec czerwca, przyszedł list polecony z uczelni. Otworzyła, przeczytała i wpadła w panikę. „AWF we Wrocławiu zawiadamia, że na podstawie decyzji Zarządz. Dziekań. został(a) (…) skreślona z listy studentów AWF – specjalność trenerska z dniem 13.06.2001, z powodu nie podjął studiów po urlopie.” – Taka była treść listu.
- To musi być pomyłka – pomyślała. – Przecież mój urlop jeszcze trwa.
Pojechała do dziekanatu. Wpadła do sekretariatu, zaczęła wypytywać sekretarkę.
- Cały czas mi mówiła: nic nie mogę powiedzieć, nic nie mogę powiedzieć – wspomina Karolina.
Przytomnie poprosiła ją, żeby odpowiadała tak lub nie.
- Czy studia zostały zlikwidowane? – Zapytała.
- Tak.
- Czy zostaną zwrócone mi pieniądze?
- Nie.
- Czy mogę się gdzieś przenieść?
- Nie.
Dwuletni magister
Dwuletnie wyższe studia zawodowe trenerskie. Co to w ogóle jest? Po dwóch latach zostajesz magistrem?
- Myśleliśmy, że tak właśnie będzie – opowiada Karolina Pietruszewska. – Zapisało się mnóstwo ludzi, czasami po czterdziestce, którzy musieli ukończyć studia, żeby pozostać w pracy.
Wspomina, że ludzie często pytali jej: „ile zapłaciłaś, że po dwóch latach będziesz miała mgr przed nazwiskiem?”. W tym czasie reformowano szkolnictwo. Akademia Wychowania Fizycznego podlegała pod Urząd Kultury Fizycznej i Sportu. W roku 2000 przeszła do Ministerstwa Edukacji Narodowej. I tam uznano, że zgodnie z prawem czegoś takiego jak 2-letnie studia nie może być. W indeksie Karoliny na stronie drugiej stronie są wpisy na semestry: na pierwszy potwierdzono pieczątką: „AWF we Wrocławiu, Dziekanat, STUDIA Zaoczne”. Na drugi ta sama pieczęć. A na trzeci: „Akad. Wych. Fizyczn. we Wrocławiu, STUDIUM Zaoczne”. Ze studiów zrobiono studium. W trakcie ich trwania. Po roku zlikwidowano nawet studium. Wpadła Najwyższa Izba Kontroli i wytknęła uchybienia.
Paradoks
Zadzwoniliśmy do Ministerstwa Edukacji Narodowej.
- Takiej formy kształcenia jak studia dwuletnie w ogóle nie powinno być – zapewniła nas Teresa Bader, z-ca dyr. departamentu szkół wyższych. – Nie ma takiej możliwości.
Przedstawiliśmy sprawę Karoliny Pietruszewskiej.
- Sytuacja jest paradoksalna – stwierdziła dyr. Bader. – Uczelnia powinna umożliwić jej dalsze kształcenie, jeśli zaliczyła wszystkie przedmioty. Ta pani może wystąpić do sądu i zażądać zwrotu pieniędzy.
Wysłaliśmy…
Zadzwoniliśmy także do dziekanatu AWF. Zapytaliśmy o 2-letnie studia, o sytuację osób na urlopie dziekańskim, a w szczególności o sprawę Karoliny Pietruszewskiej.
- Ta pani prawdopodobnie nie zaliczyła wszystkich przedmiotów – powiedziała prodziekan ds. Studiów Zaocznych, Alicja Rutkowska-Kucharska. Akurat miałem indeks przed sobą, dlatego od razu mogłem to skorygować. – W takim razie nie posiadała uprawnień instruktorskich – oznajmiła. – Do wszystkich studentów na urlopie dziekańskim wysłaliśmy informacje, że uprawnienia te są niezbędne do rozpoczęcia drugiego roku. Zgłosiły się tylko 2 osoby.
Zapewniła nas, że studenta, który płaci za naukę, nikt ot tak nie skreśli z listy.
- Uczelnia nie ma w tym interesu – powiedziała. – Przecież oni płacą za naukę.
Nie wysłali…
- Nie dostałam żadnego pisma z informacją o uprawnieniach instruktorskich – zdziwiła się Karolina Pietruszewska. – Przecież taki kurs robi się trzy miesiące.
Jest rozgoryczona. Najbardziej tym, że uczelnia na nią zwaliła winę za skreślenie z listy studentów.
- A ja nie czuję się winna – twierdzi.
Czy uda jej się wrócić na uczelnię? Ministerstwo edukacji powiedziało, że się sprawą zajmie.
Autor artykułu: Marcin Gąsiorowski