(WROCŁAW) O północy z czwartku na piątek minął termin zgłaszania żużlowców przez swoje kluby na listę transferową. Jej oficjalna wersja zostanie ogłoszona po 5 grudnia, ale już dziś wiemy, że jeźdźcem wycenionym najwyżej – na 400 tys. zł – został najprawdpopodobniej Robert Dados z I-ligowego GKM-u Grudziądz. Rekonwalescent, który po kwietniowym wypadku drogowym i wycięciu kawałka płuca nie doszedł do poprzedniej formy. Ale parę klubów, m.in. Apator Toruń, chce Dadosa odrodzić. Poniżej wieści z klubów ekstraligi (more…)
Archive for November, 2000
W Wałbrzychu strajk trwa nadal
Wednesday, November 29th, 2000(WAŁBRZYCH) Tylko w Specjalistycznym Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym w Wałbrzychu pielęgniarki pozostały przy łóżkach pacjentów. W pozostałych trzech nadal od poniedziałku rano trwa strajk generalny.
- Jak się czujemy? Jesteśmy nieco zmęczone całą tą sytuacją, ale nastroje mamy w miarę dobre – zapewniła nas wczoraj Marzena Hołysz, przewodnicząca komitetu strajkowego w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu. – Żadna ze strajkujących sióstr nie wyłamała się z akcji protestacyjnej. Jedno mogę powiedzieć: nie damy się złamać.
Jak udało nam się dowiedzieć, szpital funkcjonuje w miarę normalnie, choć przyjmowani są do niego wyłącznie pacjenci, których życie jest zagrożone.
- Dyrektorzy wszystkich wałbrzyskich szpitali podpisali porozumienie, w którym zwrócili się do wicemarszałka Krzysztofa Prędkiego z propozycją uśrednienia pensji personelu medycznego w placówkach mu podległych – mówi Stefan Sekula, dyrektor szpitala. – Decyzja w tej sprawie należy jednak do marszałka.
Autor artykułu: Rafał P. Palacz
Głogowskie pielęgniarki wywalczyły po 200 złotych podwyżki
Wednesday, November 29th, 2000(GŁOGÓW) Wczoraj o godz. 14.00 głogowskie pielęgniarki powróciły do swoich pacjentów. Ostatnie negocjacje odbywały się przy szpitalnym łóżku dyrektora, który zachorował i leży na oddziale kardiologii swojego szpitala. Strajkujące z mieszanymi uczuciami przyjęły warunki, jakie proponuje dyrektor.
Z kardiologicznego oddziału dyrektor dyrygował przebiegiem negocjacji. Przy jego łóżku zbierał się “sztab”: radca prawny, zastępca Andrzej Kowaluk i szefowe Związku Pielęgniarek i Położnych.
Dyrekcja postawiła ostateczne warunki: jeśli się za pół godziny pielęgniarki nie zdecydują ich podpisać więcej negocjacji nie będzie, a im pozostanie utworzyć spółkę prawa cywilnego. Mimo, że część załogi nie chciała się poddać, komisja zadecydowała: podpisujemy.
- Wybrałyśmy mniejsze zło. Każdy dzień przynosił straty. Groziło, że nie dostaniemy płac już na święta – powiedziała Beata Brzeskot, przewodnicząca ZZPiP.
Pielęgniarki wywalczyły
200 złotych brutto od 1 grudnia, natychmiastowe rozdzielenie pieniędzy z puli państwowej jeśli nadejdą, dalsze negocjacje płacowe 1 marca.
Autor artykułu: Katarzyna Jedynak
Strajk pielęgniarek – Jelenia Góra
Wednesday, November 29th, 2000(JELENIA GÓRA) Wczoraj, o siódmej rano pielęgniarki z jeleniogórskiego szpitala rozpoczęły protest głodowy – nadal jednak pracują. W południe pojawił się wicemarszałek Krzysztof Prędki. Kiedy wyszedł z sali, w której trwa protest, z oczu kobiet popłynęły łzy. – Mam dosyć mówienia swoim dzieciom, że nie kupię im czegoś, bo nie mamy pieniędzy – krzyczała zapłakana kobieta. – Nie chcę jałmużny.
- Protestujemy od 7 rano, na razie jest nas 34, te, które muszą pracować głodują na oddziałach. Ta liczba będzie się cały czas zwiększać – tłumaczyły głodujące pielęgniarki.
W szpitalu pracuje około 600 pielęgniarek. Do protestu może przyłączyć się każda.
- W piątek odbędzie się następna tura mediacji, więc nie możemy rozpocząć strajku – poinformowała nas jedna z głodujących.
Strajk w sytuacji, kiedy trwają mediacje byłby nielegalny. Jednak pielęgniarki podjęły decyzje o rozpoczęciu protestu. Głodówka jest jedyną dostępną formą.
- Wszyscy mówią, że nas rozumieją, że zdają sobie sprawę z tego jak nam jest ciężko – i co z tego?
- Pani dyrektor tez nas rozumie, w końcu sama jest pielęgniarką. Tyle, że my poza tym zrozumieniem nic nie mamy. Pracujemy w ciężkich warunkach. Już teraz jest nas tak mało, że czasem oddział pozostaje bez opieki, idziemy spełniać inne obowiązki, tymczasem powinnyśmy siedzieć przy łóżku pacjenta.
- Wystarczająco długo byłyśmy cierpliwe – mówiły pielęgniarki. – Od czterech lat nie dostałyśmy żadnej podwyżki.
- Mówienie, że zarabiamy ponad tysiąc złotych to nieprawda – dowodziły, pokazując nam dokumenty. – Dostajemy na ręki średnio 600 złotych, pielęgniarki z kilkunastoletnim stażem pracy… Po zapłaceniu rachunków na przeżycie zostaje nam kilkadziesiąt złotych i… trzydzieści dni. Odzież do pracy kupujemy w lumpeksach..
Rozmowę z pielęgniarkami przerwała nam wizyta wicemarszałka Krzysztofa Prędkiego i radnego sejmiku dolnośląskiego Jerzego Pokoja, którzy zjawili się w towarzystwie Alicji Kućby – dyrektora szpitala.
- Chciałabym, żeby pan pożył za te pieniądze – powiedziała marszałkowi jedna ze strajkujących kobiet… reszta nagrodziła je brawami.
- Nigdy nie będzie dobrze – usłyszeliśmy po spotkaniu z marszałkiem.
- Będziemy protestować do skutku, tyle ile będzie trzeba, jeśli negocjacje nic nie dadzą, to podpisany zostanie protokół rozbieżności. Wtedy będzie można rozpocząć regularny strajk. Odejdziemy od łóżek…
* Krzysztof Prędki
* wicemarszałek województwa dolnośląskiego
Przywiozłem kilka istotnych dobrych informacji. Przyszły rok rysuje się wręcz w różowych barwach. Szpital dostanie znacznie więcej pieniędzy, a dyrekcja wyraziła wolę aby część tych pieniędzy przeznaczyć na podwyżki dla pielęgniarek.
* Alicja Kućba
* dyrektor szpitala wojewódzkiego
Negocjacje trwają od poniedziałku. Kolejna tura w piątek. Zadeklarowałam 200 złotych podwyżki i waloryzację o stopień inflacji. Ta kwota – razy 600 to naprawdę bardzo dużo. Znam i rozumiem ciężką sytuację pielęgniarek. One faktycznie dostają 600, 700 czy 800 złotych.
Będzie lepiej?
Choć pielęgniarki przyjęły nas ciepło – wicemarszałek Krzysztof Prędki popsuł prędko atmosferę naszej rozmowy. Mnie zrugał, że mu robię zdjęcia i “urządzam przedstawienie”. Nie pomogły wyjaśnienia, że jestem w pracy a pan wicemarszałek to osoba publiczna. Dziennikarze musieli opuścili salę na czas spotkania wrocławskiego VIP-a z protestującymi siostrami. Szybko okazało się, z czym wicemarszałek Prędki przyjechał do jeleniogórskiego szpitala. Obietnicę, że będzie lepiej, wszyscy już kiedyś słyszeli
Autor artykułu: Beata Maly
Niedługo kolejny finał Wielkiej Orkiestry
Tuesday, November 28th, 2000(LEGNICA) Młodzieżowa Rada Miasta zajmie się organizacją Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zaplanowanego na 7 stycznia 2001 roku. Legniczanie znów będą mogli kupić jedno ze stu złotych serduszek, ale pod warunkiem, że już teraz znajdzie się osoba chętna zapłacić za nie co najmniej 3 tys. zł. Najbliższa orkiestra gra dla ratowania życia dzieci i niemowląt. Za zgromadzone pieniądze zakupiona zostanie szpitalna aparatura diagnostyczna.
Legnica, jako jedno z pierwszych miast w Polsce, powołała do życia sztab organizacyjny, którego siedzibą będzie dom kultury przy ul. Mickiewicza. Chcąc pomóc pomysłodawcy i organizatorowi orkiestry, Jurkowi Owsiakowi, legnicka młodzież już kilka dni temu sprowadziła ankiety dla 500 wolontariuszy, którzy w dniu finału będą kwestować na ulicach miasta. W Legnicy ma być ich tylu, co w Warszawie!
- Chcemy, by w Rynku powstała scena muzyczna, na której, przez całą niedzielę, grałyby zespoły. Nie wiadomo czy uda nam się ściągnąć Gabrysia Fleszara, bo jego managerowie nie bardzo się na to godzą – tłumaczy Andrzej Kasperek, koordynator akcji i przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta, który obiecuje, że na pewno nie zabraknie dorocznego “światełka do nieba”.
Autor artykułu: Joanna Michalak
Burmistrz Stanisław Tomczak kontra zwolnieni pracownicy
Tuesday, November 28th, 2000(JAWOR) 5 grudnia ma zapaść decyzja o ewentualnej kasacji wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu nakazującego burmistrzowi przywrócić do pracy zwolnionych z ratusza urzędników. Na razie Stanisław Tomczak przegrywa rozprawę za rozprawą. Właśnie przegrał kolejną – o wypłatę zasiłku chorobowego Michałowi Lenkiewiczowi i Mieczysławowi Machurze.
Burmistrz ima się różnych sposobów, aby postawić na swoim. Przed Sądem Rejonowym w Jaworze, który miał rozpatrzyć sprawę niewypłacanego nieprawnie zwolnionym urzędnikom wynagrodzenia, przedstawiciel Urzędu Miasta prosił o odroczenie rozprawy do czasu kasacji (czyli do 5 grudnia).
- Przystaliśmy na takie rozwiązanie – opowiada Michał Lenkiewicz. – Obiecaliśmy pojechać do Warszawy 5 grudnia i przywieźć wyrok. Na tej podstawie sąd zgodził się więc, by rozprawa odbyła się w najbliższym możliwym termnie tj. już 7 grudnia. Tymczasem proszę…
Lenkiewicz wyjmuje z teczki pismo, które niedawno otrzymał z ratusza. Burmistrz Stanisław Tomczak wzywa go, by stawił się w Urzędzie… 5 grudnia o godz. 10.
Identyczne wezwanie dostał Mieczysław Machura. Joanna Puzyńska została zaproszona do ratusza na 11.
- Po raz pierwszy od odejścia z Urzędu burmistrz wzywa nas do stawienia się. Akurat 5 grudnia. Ewidentny wybieg, abyśmy nie mogli dostarczyć sądowi orzeczenia w sprawie kasacji i rozprawa 7 grudnia nie mogła się odbyć – dodaje Mieczysław Machura.
Michał Lenkiewicz i Mieczysław Machura właśnie wygrali przed Sądem Okręgowym w Legnicy kolejny proces z jaworskim ratuszem. Tym razem o zasiłki chorobowe, które Urząd Miasta nie chciał im wypłacić.
Autor artykułu: Piotr Kanikowski
Urozmaicona sesja
Tuesday, November 28th, 2000(DZIERŻONIÓW) Ambitny program miała ostatnia sesja Rady Miejskiej w Dzierżoniowie. Tylko część zamierzeń udało się zrealizować, choć i tak obrady przeciągnęły się do późnych godzin wieczornych. Duży jest bowiem rozdźwięk wśród dzierżoniowskich radnych w niemal każdej sprawie.
Uwidoczniło się to już na początku sesji, kiedy to radny Jan Kwinta, “w trosce o interesy gminy” zgłosił wniosek o wycofanie z porządku obrad procedury odwołania Włodzimierza Kapeli z funkcji wiceprzewodniczącego RM i Barbary Zarównej ze stanowiska przewodniczącej rady. Na to sam odwoływany Kapela poprosił o głosowanie wniosku, gdyż: “nie chcę być tam, gdzie mnie nie chcą”, oświadczył. Ostatecznie radni podtrzymali oba wnioski na porządku obrad, lecz nie udało im się przesunąć ich rozpatrzenia na początek sesji. W rezultacie, w poniedziałek do głosowania nie doszło. Oba wnioski personalne mają zostać rozpatrzone na dzisiejszej części sesji.
Radni odrzucili również wniosek zarządu miasta o podwyższenie czynszów w mieszkaniach komunalnych. Uzasadniając wzrostem kosztów eksploatacji budynków ZM zaproponował podniesienie stawek czynszu o 60 proc., w dwóch etapach: 30 proc. od 1 stycznia 2001 r. i drugie 30 proc. od czerwca. Stawka bazowa opłat mogłaby zostać obniżona o 5-15 proc., w zależności od stanu technicznego i wyposażenia lokalu. W dyskusji radni, szczególnie z klubów: SLD, Dzierżoniowska Unia Obywatelska, Samorządowe Forum Mieszkańców i częściowo AWS, zarzucili zarządowi brak należytego przygotowania tego wniosku i niepoinformowanie o podwyżkach społeczeństwa. W głosowaniu imiennym wniosek o podwyżkach czynszów oddalono.
Autor artykułu: Tadeusz Dudź
Sprawca nieukarany, ofiara bez szans na przeżycie
Tuesday, November 28th, 2000(WROCŁAW/BRZEG DOLNY) – Przecież syn i tak umrze – usłyszałam trzy dni temu w szpitalu. Lekarze odesłali go do domu – opowiada Teresa Segda. O tragedii, jaka spotkała tę rodzinę, pisaliśmy w sierpniu. Czy sprawca nieszczęścia zostanie ukarany? Wczoraj, po ponad dwóch miesiącach oczekiwania, akta tej sprawy wróciły do Wrocławia z Prokuratury Krajowej.
Bartłomieja Segdę miesiąc temu wypisano ze szpitala. Leży teraz w domu. Nieprzytomny. W takim stanie jest od 8 miesięcy.
- Dostał zapalenia oskrzeli. Trzy dni temu przestał nagle oddychać. Wezwaliśmy pogotowie – mówi Teresa Segda. – Syn nie został przyjęty na oddział. Od lekarza usłyszałam tylko: on i tak umrze.
Teresa Segda twierdzi, że w październiku musiała zabrać nieprzytomnego syna do domu, bo dawano jej do zrozumienia, że szpital nie jest dłużej w stanie finansować jego pobytu.
- Kilka dni temu pacjent nie został przyjęty do szpitala, bo na oddziale nie było miejsc. Tylko dlatego. Nie odesłaliśmy go bez udzielenia pomocy – mówi ordynator chirurgii Szpitala Miejskiego w Brzegu Dolnym. – Z kolei wcześniej został wypisany na życzenie matki. Na oddziale ostrym leżał u nas pół roku. Tak nie może być. Dlatego zaproponowaliśmy przeniesienie do innej placówki na oddział opiekuńczo-leczniczy. Rodzina się nie zgodziła.
Lekarz twierdzi, że Bartłomiej Segda od wielu miesięcy jest w stanie krytycznym i nie ma większych szans na wyjście ze śpiączki.
Jaka będzie decyzja prokuratora?
Bartłomiej Segda został pobity 25 marca 2000 roku w Brzegu Dolnym, w pobliżu swego domu. Doznał poważnego uszkodzenia mózgu. Operacje i interwencja lekarzy nie pomogły. Jest w śpiączce. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wołowie. Od początku było wiadomo, kim jest sprawca. Prokurator prowadząca śledztwo miała ustalić stopień jego winy. Uznała, że sprawca, który podczas bójki uderzył i kopnął Bartłomieja Segdę w głowę, obrażenia, jakich ten doznał, spowodował nieumyślnie. W lipcu 2000 zawiesiła postępowanie, do czasu aż poszkodowany będzie mógł zeznawać
Opisaliśmy tę historię. Po naszym artykule prokurator okręgowy kazał wszcząć śledztwo. Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu w postępowaniu pani prokurator dopatrzyła się “szeregu błędów”. Sprawę przekazano innemu prokuratorowi. Ponownie przesłuchano świadków. Dwa miesiące temu akta zostały przesłane – do sprawdzenia – Prokuraturze Krajowej w Warszawie. Wczoraj wróciły do Wrocławia. To oznacza, że wkrótce śledztwo zostanie zakończone. Jaka tym razem będzie decyzja prokuratora?
Autor artykułu: Izabela Czuban
Protest przeciwko nowym torom
Tuesday, November 28th, 2000(WROCŁAW) – Szklanki w szafkach drżą. Ściany domów pękają. Okna w lecie nie można otworzyć, bo taki jest hałas – żalą się mieszkańcy ulicy Glebowej. – Zgodziliśmy się na mieszkanie w pobliżu torów kolejowych, ale dwóch, a nie czterech.
Od niedawna PKP prowadzi prace budowlane przy ulicy Glebowej. Dodatkowo, na tym odcinku, mają powstać dwa następne tory. Lokatorzy są przerażeni takimi zmianami.
- Nikt się z nami nie liczy – mówi Małgorzata Błaszczyk. – A ja naprawdę nie wyobrażam sobie życia w tak uciążliwych warunkach.
Pisma z prośbą o pomoc, które mieszkańcy wysłali do rady osiedla, pozostały bez odpowiedzi. Odmownie potraktowano ich również w wydziale ochrony i kształtowania środowiska, w wydziale spraw obywatelskich, w biurze prezydenta Wrocławia i biurze PKP.
- Te domy stanowią dorobek naszego życia – opowiada Krystyna Świerkowska. – A kolej chce nam to odebrać i zniszczyć.
Odległość nasypu kolejowego od budynków mieszkalnych jest niewielka.
- Najgłośniej jest w nocy. Pociągi jadą z duża prędkością i hałas jest nie do wytrzymania – żali się Irena Walczak. – Nie ma żadnego pasa zieleni, który wyciszyłby te odgłosy.
– Sprawa uciążliwości ruchu kolejowego dla mieszkańców jest bardzo skomplikowana, a jej rozstrzygnięcie nie leży tylko w kompetencji wydziału, ponieważ domy te zostały wybudowane w latach 70-tych tuż przy istniejącej linii kolejowej – stwierdził Bogdan Łukaszewicz z wydziału ochrony i kształtowania środowiska.
Mieszkańcy zarzucają PKP nieprzestrzeganie prawa. Powołują się na rozporządzenie ministra transportu i gospodarki morskiej z maja tego roku, w którym wyraźnie zaznaczone jest, że budynki i budowle mogą być usytuowane w odległości nie mniejszej niż 10 m od granicy obszaru kolejowego.
- Nie ma tu wymaganych 10 metrów. Jeżeli dojdzie do powstania tych dwóch dodatkowych torów, będziemy mogli kolejarzom serwować hamburgery z okien naszych domów – opowiada Stanisław Łoboda. – Jeżeli PKP chce się rozbudowywać, powinna najpierw odpowiednio zabezpieczyć swoich sąsiadów.
Zagrożeni mieszkańcy nie mogą ubezpieczyć swoich domów.
- Żadna firma nie ubezpieczy domów w pobliżu sieci trakcyjnej, o których z góry wiadomo, że narażone są na wstrząsy i drgania ze strony przejeżdżających pociągów – mówi Tomasz Łakomy z PZU. – Mieszkańcy mogą skorzystać tylko z polisy standardowej, która zabezpiecza przed żywiołami. (Pociąg jednak do żywiołów nie należy – przyp. autora).
Kilka lat temu w okolicy ulicy Glebowej doszło do wypadku. Ze składu pociągu towarowego wywrócił się wagon ze żrącym płynem. Na szczęście nie było żadnych ofiar śmiertelnych.
- Czy musi dojść do tragedii, żeby ktoś zauważył naszą obecność? – pytają mieszkańcy. – Czy dopiero wtedy władze będą szukały rozwiązania?
Damy ekrany
* Mirosław Siemieniec
* rzecznik PKP
Rzeczywiście kolej prowadzi modernizację na odcinku obwodnicy Wrocław-Brochów-Stadion. Prace prowadzone są przy ulicy Glebowej. Układany jest tam trzeci tor, a w przyszłości planujemy powrócić do sytuacji z 1945 roku, kiedy na tym terenie były 4 tory. Nie zwiększy to jednak ruchu pociągów. Umożliwi natomiast jazdę pociągów po jednym torze w obydwie strony. Wszelkie prace odbywają się zgodnie z prawem budowlanym. Inaczej nigdy by do nich nie doszło. Technologia zastosowana przez PKP jest nowoczesna. Pod tory kładzione są specjalne podkładki wyciszające. Kiedy położony zostanie już 4 tor, powstaną na tym terenie również ekrany wyciszające.
Autor artykułu: Agata Kondzińska
Wystawa i premiera
Tuesday, November 28th, 2000(WAŁBRZYCH) W piątek, 8 grudnia, z okazji 55 rocznicy rozpoczęcia działalności wałbrzyskiego Teatru Lalek odbędzie się otwarcie wystawy scenografii i dokumentacji teatralnej oraz premiera spektaklu “Lis Przechera” wg poematu Johanna Wolfganga Goethego.
Wystawa zostanie otwarta w Galerii pod Atlantami (Rynek 9), o godz. 17.00. Premierę w Teatrze Lalki i Aktora zaplanowano zaś na godz. 18.15.
Po przedstawieniu rozpocznie się uroczystość rocznicowa.
“Lis Przechera” to adaptacja epopei zwierzęcej Goethego, który pod koniec XVIII wieku opracował na nowo stary, średniowieczny cykl tematyczny, znany na zachodzie, a zwłaszcza we Francji jako “Powieść o lisie”. Rzecz, będąca zbiorem wierszowanych opowieści, której bohaterami były zwierzęta, a przede wszystkim lis Renart, dokonujący serii łajdackich czynów i zawsze zwycięsko wychodzący ze wszystkich opresji, stała się jednym z najpoczytniejszych tekstów literatury popularnej średniowiecza i renesansu. Pewnie okoliczności sprawiły, że stara powieść o lisie stała się przedmiotem zainteresowania tak znamienitych twórców teatralnych jak Wojciech Kobrzyński (reżyser spektaklu) i Mikołaj Malesza (scenograf), którzy podjęli zmysł ukazania jej aluzyjnych odniesień do naszej rzeczywistości. W wałbrzyskim Teatrze Lalki i Aktora będzie można zobaczyć, jak im się to udało.
Autor artykułu: (RQP)