(WROCŁAW) – Nowy Dwór to sypialnia dla ludzi pracujących – denerwuje się Katarzyna Barczyńska, mieszkanka osiedla. – Ile można czekać na przyjęcie do lekarza. Niech oni sobie nie robią jaj. Tu mieszka mnóstwo ludzi. Zbliża się sezon grypowy.
Do przychodni na ul. Nowodworskiej zapisanych jest około 11 tys. dorosłych pacjentów. Przypada na nich tylko 5 lekarzy internistów. Jeden z nich pracuje na pół etatu. Kierownik przychodni, też internista, dwa razy w tygodniu zajęty jest sprawami administracyjnymi. Lekarze jak inni chorują.
- Aby zarejestrować się na dany dzień, trzeba przyjść grubo przed siódmą – tłumaczy pani Katarzyna. – Z wyprzedzeniem może zapisać się 10 osób. Na przyjęcie do lekarza trzeba czekać przynajmniej 3 dni.
- Codziennie sto kilkadziesiąt osób chce się zarejestrować do lekarza pierwszego kontaktu w naszej przychodni – mówi Janusz Gietkiewicz, kierownik przychodni. – Kolejka do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej nie powinna być taka duża. Mamy za mało lekarzy na tak duży rejon. Przydałyby się jeszcze dwie osoby. Staram się o te etaty w dyrekcji, w Zakładzie Opieki Zdrowotnej – Fabryczna.
- Będą dwa nowe etaty dla przychodni na ul. Nowodworskiej – odpowiada Stefania Łętowska, dyrektor ZOZ Fabryczna. – Wiem, że to rozwiązałoby problem. Niestety, mamy pewne problemy. Szukamy lekarzy z I lub II stopniem specjalizacji. Oferujemy niezłe wynagrodzenie powyżej 2.000 zł i 20-procentową premię. Niestety nie ma chętnych. Będziemy mieć nową, naprawdę dobrą lekarkę, ale dopiero od kwietnia.
Jest to bardzo odległa perspektywa. Tymczasem rejestracja w przychodni kończy się o 8 rano. Chory, który przyjdzie później jest przyjęty tylko wtedy, kiedy lekarz wyrazi zgodę. Sam musi poprosić o to lekarza.
- Pacjent pilny musi być przyjęty – zapewnia Janusz Gietkiewicz. – Często jednak ludzie przychodzą z błahymi sprawami. Większość lekarzy stara się przyjąć wszystkich pacjentów. Ale u nas lekarze pracują sami, bez pielęgniarki czy sekretarki. Praca biurowa ogranicza nasze możliwości przyjmowania pacjentów. W ZOZ lekarz otrzymuje taką samą pensję niezależnie od tego, ile osób przyjmie.
Autor artykułu: Agnieszka Gołębiowska