Archive for July, 2000

Oszukiwali na konto PCK

Tuesday, July 11th, 2000

(POWIAT ŚWIDNICA) Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy "na konto" Polskiego Czerwonego Krzyża organizowali zbiórki odzieży. Amatorzy łatwego zarobku wpadli w Żarowie, ale ich ogłoszenia o zbiórce odzieży można było zobaczyć także na ulicach Jaworzyny Śląskiej i innych gmin. – To już chyba trzeci raz, kiedy pod naszym szyldem organizuje się nielegalne zbiórki – mówi Teresa Borek, szefowa świdnickiego oddziału PCK.
Do naszej redakcji zadzwoniła wczoraj mieszkanka Jaworzyny Śląskiej.
- Wszędzie porozlepiane były ogłoszenia, że zbiórka odzieży dla PCK będzie w sobotę w godz. 8.00-11.00 – powiedziała nam kobieta. – Ludzie powystawiali worki z odzieżą, ale ani w sobotę, ani w niedzielę nikt z PCK się nie pojawił. W poniedziałek rano niektórzy pozabierali to wszystko z powrotem do domów, część rzeczy strasznie zamokła od deszczu. Sama zadzwoniłam z awanturą do świdnickiego PCK, a tam mi powiedzieli, że oni żadnej zbiórki nie robili! Więc chyba ktoś nas próbował oszukać!
Prawda, ludzi oszukiwali dwaj panowie, którzy wywieszali w różnych miastach ogłoszenia o zbiórce odzieży, potem ją odbierali, a następnie sprzedawali (najprawdopodobniej do ciuchlandów). Oszuści wpadli w sobotę w Żarowie. Do Jaworzyny nie dojechali.
- To nie pierwszy raz, kiedy ktoś pod szyldem PCK organizuje akcje zbierania odzieży mówi Teresa Borek. – A my nawet nie mamy własnego samochodu, żeby takie rzeczy przewozić!
Świdnicki PCK skontaktował się wczoraj z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Jaworzynie Śląskiej – udało się załatwić samochód, w którym wystawiona przez ludzi odzież będzie przewieziona do Świdnicy.

Autor artykułu: Agnieszka Bielawska

Chińszczyzna przy Krupniczej

Tuesday, July 11th, 2000

(WROCŁAW) Ukrainka Ira Fiedczenko oraz Katarzyna Wieliczko będą grały od nowego sezonu serii A I ligi siatkarek we wrocławskiej ZEC ESV Gwardii. Szefowie sekcji poszukują kolejnych wzmocnień za granicą, a w najbliższym czasie mają zamiar zbadać zawodniczy rynek w Chinach.
30-letnia Ira Fiedczenko jest środkową i mierzy 186 cm. W minionym sezonie grała w ekstraklasie Francji, ale w Polsce nie jest zawodniczką nieznaną. Wcześniej reprezentowała bowiem Wisłę Kraków oraz Nike Węgrów. – To bardzo solidna zawodniczka. Taką ma opinię – powiedział Gazecie trener wrocławianek Jacek Grabowski.
Do Gwardii powróciła także – po dwóch latach spędzonych w Świdnicy – wychowanka klubu z ul. Krupniczej, Katarzyna Wieliczko. Przypomnijmy, że wcześniej Gwardia pozyskała z Coroplastu Opole Annę Świętońską, ale – jak się dowiedzieliśmy – w grę wchodzą kolejne transfery. – Myślimy jeszcze o wzmocnieniach z zagranicy. Otrzymaliśmy sygnał, że warto zbadać rynek chiński – zdradził trener Grabowski.

Autor artykułu: Wojciech Koerber

Nielegalny

Thursday, July 6th, 2000

(WAŁBRZYCH) – We wtorek dostaliśmy pismo od wiceprezydenta Gawrońskiego, że nasze zgromadzenie na placu Grunwaldzkim jest nielegalne – mówił wczoraj Marcin Derdziak, wiceprezes wałbrzyskiego Stowarzyszenia Młodej Lewicy Demokratycznej, podczas akcji “Chełmiec bez Krzyża”. Mimo to przeciwnicy budowy krzyża na Chełmcu zbierali podpisy pod petycją do władz miasta i rozdawali ulotki.
Członkowie SMLD, “Eko-Frontu” i Obywatelskiego Komitetu “Chełmiec bez Krzyża” sprzeciwiają się inicjatywie księdza prałata Juliana Żyrałki, który planuje budowę 48-metrowego krzyża na Chełmcu – pamiątki Milenium.
We wtorek przeciwnicy budowy krzyża spotkali się z Leszkiem Szewcem, posłem AWS, który jest w Komitecie Budowy Krzyża. Z relacji członków “Eko-Frontu” ze spotkania wynika, że poseł gwarantował, iż żadnych masowych pielgrzymek na Chełmiec nie będzie.
- Poseł Szewc zapewniał też, że nie zamierzają wcale rozbudowywać dróg, które prowadzą na szczyt góry Chełmiec – mówi Rafał Soszyński z “Eko-Frontu”.
Ludzie chętnie podpisywali się pod petycją przeciwko budowie krzyża na Chełmcu. Pojawili się też zwolennicy krzyża na Chełmcu górującym nad Wałbrzychem.
- Jak 40 lat temu zagłuszano radio, za które się płaciło abonament i nie można było słuchać Wolnej Europy, to wy, młodzi, siedzieliście cicho i się nie buntowaliście, a teraz to pikiety robicie – takie zarzuty padały pod adresem organizatorów akcji “Chełmiec bez Krzyża”.
Niektórzy starsi ludzie obrzucali się nawet wyzwiskami. Do rękoczynów nie doszło.

Autor artykułu: Magdalena Sośnicka

Strzeliło ogniem

Thursday, July 6th, 2000

(LEGNICA) W śmietniku przy ulicy Jagiellońskiej w Legnicy, także wszędzie obok, walają się puste opakowania po przeterminowanych środkach przeciwko kleszczom. Dwie dziewczynki właśnie buszują w tym miejscu. Trzymają w rękach małe, białe buteleczki. To tutaj, dzień wcześniej, dwóch chłopców poparzyło sobie nogi i ręce… podpalając preparat zlany z tych pojemniczków. Trafili do szpitala.
- Mnie nic o tym nie wiadomo, żeby tu się ktoś poparzył. Zresztą to jest śmietnik ogólnodostępny – powiedział grzecznie, ale bardzo stanowczo mężczyzna, chyba kierownik (nie chciał się przedstawić) z remontowanego marketu “Biedronka”, który znajduje się tuż obok śmietnika.
W pierwszym policyjnym komunikacie o tym wydarzeniu rzecznik policji Mariusz Zieliński napisał, że przeterminowany preparat o nazwie “Panko” wyrzucili pracownicy tego właśnie sklepu. Jednak później wycofał się z tego twierdząc, że to trzeba jeszcze ustalić na sto procent.
Obok remontowanego marketu ustawiono dwa kontenery na śmieci. Oba są własnością Legnickiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Każdy może tu wrzucać, co zechce, również z okolicznych domów. Niewątpliwie jednak nikt nie trzyma w domu przeterminowanej partii “Panko”. Ilość białych buteleczek, znalezionych w śmietniku i obok, świadczyła o tym, że wyrzucono tu hurtowe ilości.
- Nic mi o tym nie wiadomo – jeszcze raz powiedział pan z “Biedronki”
- A co robicie z przeterminowanymi chemikaliami?
- Utylizujemy!
Jak? Nie nie usłyszeliśmy, bo mężczyzna oganiał się od nas jak od natrętnych owadów. Odesłał nas do swojej… poznańskiej centrali.
Dwunastoletni Andrzej ma poparzoną nogę. Jedenastoletni Paweł – obie nogi i ręce. Trafili do legnickiego Szpitala Chirurgicznego. Nic poważniejszego im nie grozi. Na szczęście…

Autor artykułu: Marlena Mokrzanowska

Po złotówce na związkowca

Thursday, July 6th, 2000

(WROCŁAW) Od blisko trzech lat związkowcy z wrocławskiej oświatowej “Solidarności” otrzymują z budżetu miasta złotówkę miesięcznie na każdego swego członka. Ani grosza natomiast nie dostaje Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Dotychczas gmina Wrocław przelała na konto oświatowej “S” ok. 75 tys. zł. Podstawą do przeliczeń była liczba ok. 2,5 tys. członków tego związku w mieście.
- Jeśli zarząd ma pieniądze z podatków i chce je, bez decyzji radnych, rozdawać związkowcom, to niech dofinansuje również nas – uważa szefowa dolnośląskiego ZNP, posłanka SLD Teresa Jasztal. – Nie wiem tylko, czy więcej takich chętnych nie zrujnuje kasy miejskiej.
Z propozycją zawarcia podobnego porozumienia ZNP wystąpił parę miesięcy temu, gdy dowiedział się o wspieraniu “S”. Żadnej reakcji.
- Będziemy pisać ponaglenie – mówi Zdzisław Szczuka, prezes zarządu koła ZNP Śródmieście, koordynator oddziałów miejskich.
- Najbardziej zadziwiające – dodaje posłanka Jasztal – jest to, że oni mają mniej wiecej tyle samo członków, co my (ZNP ma ich, aktywnych, płacących składki – niespełna 2400, a doliczając emerytów – ok. 2700).
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprawa zostanie skierowana do NIK.

Autor artykułu: (EGG, PRO)