Archive for July, 2000

Miasto w witrynie

Monday, July 24th, 2000

(ZŁOTORYJA) Dzień po opublikowaniu przez nas raportu o złotoryjskich witrynach internetowych, ruszyła oficjalna strona Urzędu Miasta w Złotoryi. Od tak dawna była w budowie, że straciliśmy już nadzieję na jej uruchomienie. Mimo pewnych mankamentów, chyba warto było czekać. (more…)

Wiedział, co robi

Monday, July 24th, 2000

(ŚWIEBODZICE, powiat Świdnica) Jest już opinia biegłych psychiatrów w sprawie mężczyzny, który w maju zaatakował nożem 14-letnią mieszkankę Świebodzic. Lekarze orzekli, że mężczyzna jest zupełnie zdrowy.
Przypomnijmy. 25 maja świebodzicka policja zatrzymała 43-letniego mężczyznę, który 10 dni wcześniej zaatakował i pociął nożem 14-letnią dziewczynę.
Na podstawie relacji 14-latki, sporządzono rysopis sprawcy. Wkrótce też świebodzicka policja zatrzymała napastnika. Okazał się nim 43-letni mieszkaniec Boguszowa Gorc koło Wałbrzycha. Od wielu lat jest bezdomny, prowadzi wędrowniczy tryb życia. Podczas pierwszego przesłuchania mężczyzna zaprzeczył, że zaatakował dziewczynkę. Potem przyznał się, ale nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego to zrobił.
Mężczyznę zbadali psychiatrzy.
- Opinia biegłych jest jednoznaczna: mężczyzna ten nie ma żadnych zaburzeń psychicznych – mówi Leopold Lewandowski, Prokurator Rejonowy w Świdnicy. – Myślę, że jeszcze w tym miesiącu do sądu skierowany zostanie akt oskarżenia.
Za to przestępstwo 43-letniemu mężczyźnie grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu: Agnieszka Bielawska

Grzyb marzenie

Friday, July 21st, 2000

(OLEŚNICA) Niezwykłej wielkości grzyb znaleziony został przez mieszkańca Pieczyski w powiecie Namysłów, leśniczego Andrzeja Szymalę.
Ten cud natury waży 1,35 kilograma, średnica kapelusza wynosi 35 centymetrów i jest wysoki na 32 centymetry.

Autor artykułu: (JM)

Napad z bronią w ręku w centrum Wałbrzycha

Wednesday, July 19th, 2000

(WAŁBRZYCH) Wczoraj rano dwóch mężczyzn napadło na furgon jednej z firm spedycyjnych. Napad jednak im się nie udał. Teraz obu napastników szuka policja.
Do całego zdarzenia doszło na ul. Wysockiego, w pobliżu hotelu "Skarbek".
- Kiedy jeden z pracowników firmy spedycyjnej wracał z hotelu, dokąd zaniósł przesyłkę, z krzaków wybiegło do niego dwóch mężczyzn – relacjonuje wydarzenia komisarz Jerzy Syzdek z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu. – Jeden z napastników przystawił mu do szyi pistolet i zażądał wydania kluczyków do furgonetki.
Pracownik firmy spedycyjnej nie stracił jednak zimnej krwi i zdołał wyrwać się napastnikom. Ci, spłoszeni, szybko wsiedli do białego poloneza i uciekli z miejsca napadu.
Wałbrzyscy policjanci natychmiast po otrzymaniu informacji o zdarzeniu rozpoczęli poszukiwania napastników.
- Na razie jeszcze nie udało ich się nam złapać – mówił nam wczoraj po południu Jerzy Syzdek. – Poszukiwania jednak cały czas trwają.
Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, policjanci przypuszczają, że napastnicy mogli gdzieś porzucić białego poloneza, którym uciekli spod hotelu "Skarbek". Niewykluczone też, że samochód został spalony.

Autor artykułu: Rafał P. Palacz

Chcemy konkretów

Wednesday, July 19th, 2000

(ŚWIDNICA) Wczoraj w świdnickim Państwowym Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej rozpoczęło się pogotowie strajkowe. Trzy spośród czterech działających w firmie związków zawodowych domagają się od zarządu przedstawianie programu naprawczego firmy oraz wyników ekonomicznych.
Do wojewody dolnośląskiego wysłane zostało pismo z prośbą o odwołanie obecnego zarządcy komisarycznego.
W świdnickim PKS-ie jest już od kilku miesięcy "gorąco", a sytuacja zaostrzyła się w maju, kiedy zaczęto mówić o dużych zwolnieniach i likwidacji dworca w Strzegomiu. Kierowcy otrzymali od zarządcy komisarycznego propozycje wydzierżawienia autobusów, którymi jeżdżą, ale mało kto przystał na taką propozycję. Wszczęty został spór zbiorowy, do którego przystąpiły dwa związki: Związek Zawodowych Kierowców w Polsce i NSZZ "Solidarność". Ostatnio dołączył trzeci – NSZZ Pracowników PKS.
Wczoraj o godz. 4.00 rano w PPKS w Świdnicy rozpoczęło się pogotowie strajkowe. Na budynkach pojawiły się flagi, a na autobusach – napisy: "pogotowie strajkowe".
Rano związkowcy spotkali się z zarządcą komisarycznym.
- Ustaliliśmy, że do 26 lipca zarząd przedstawi nam schemat organizacyjny, wyniki ekonomiczne oraz program naprawczy przedsiębiorstwa – mówi Halina Skowrońska, szefowa zakładowej "Solidarności". – W tej chwili walczymy po prostu o nasze miejsca pracy.
Do tego czasu wstrzymane są wszelkie zwolnienia. Wynegocjowano też uruchomienie, zawieszonego od miesiąca, transportu ciężarowego.
- Ale do tego czasu pogotowie nie będzie zawieszone – zaznacza Halina Skowrońska. – Czekamy także na odpowiedź od wojewody na nasze pismo, w którym domagamy się zmiany zarządcy komisarycznego.
Zarządca komisaryczny nie chciał wczoraj rozmawiać z dziennikarzami, upoważniając do udzielania wszelkich informacji o sporze… przewodniczącą "Solidarności". Ale w nieoficjalnej rozmowie z jego zastępcą uzyskałam zapewnienie, że nie ma mowy o likwidacji dworca w Strzegomiu i że zarząd chce porozumienia.

Autor artykułu: Agnieszka Bielawska

Zupa od księdza

Wednesday, July 19th, 2000

(LEGNICA) Wczoraj po południu wakacyjna stanica po raz pierwszy zawitała do Legnicy. Do czwartku będzie gościć przy parafii księdza Gacka na osiedlu Piekary. Potem przeniesie się na ul. Pątnowską.
- Dzisiaj będzie rosół, jutro grochówka, a pojutrze. Jeszcze nie wiem co – śmieje się ksiądz Jan Gacek.
Stanicę przyłapaliśmy w trakcie jej rozbijania. Kilkanaście namiotów, kanadyjki materace, koce i śpiwory. Już wieczorem wszystkie chętne dzieci będą mogły zsiąść przy ognisku i upiec kiełbaskę fundowaną przez organizatorów.
- We wsiach spotykaliśmy się z bardzo pozytywną reakcją. Jeden rolnik przyniósł całą bańkę mleka, inny swojską kiełbasę. Gospodynie przynosiły surówki i słodycze – opowiada Kazimierz Pleśniak, z-ca dyrektora MCK-u, harcerz i organizator stanicy.
Dzieci mogą zostać w stanicy na noc, tylko ich rodzice muszą podpisać wcześniej odpowiednie oświadczenie.
- Mamy takie oświadczenia w parafii, w niedzielę bardzo wielu rodziców pytało o stanicę – mówi ksiądz Jan Gacek.

Autor artykułu: Piotr Krysa

Boks. Gołota odgraża się Salecie

Friday, July 14th, 2000

(WROCŁAW) 23 września we Wrocławiu odbędzie się mecz bokserów zawodowych wagi ciężkiej Andrzeja Gołoty i Dolnoślązaka Przemysława Salety. Gołota już odgraża się Salecie.
W wywiadzie dla "PS" powiedział, że skoro Przemek nie wyraża się o nim pochlebnie, to zobaczymy co powie, gdy zejdzie z ringu 23 września, o ile w ogóle zejdzie… Zapytaliśmy Saletę co o tym sądzi:
- Znasz mnie i wiesz, że o nikim publicznie się źle nie wyrażam. Nie wiem skąd Gołota bierze takie informacje. Chyba z własnej głowy. Ja jestem jego większym problem niż on moim. Nie czuję potrzeby zaprzyjaźnienia się z nim, nie sądzę, byśmy mieli wspólne tematy, ale nie mówię o nim źle.
*Gołota traktuje te walkę bardzo poważnie…
- To dobrze. Ja też tak do tego podchodzę. To nie będzie jego najłatwiejsza walka w życiu i on o tym wie, bo sam się na nią nie zdecydował. Został do niej zmuszony przez swego promotora Gary Shawa (w nocy przed czwartkową konferencją prasową w hotelu Wrocław). Cała ta otoczka, "ciśnienie" tej walki będzie mu dokuczać, a psychika nie jest jego najmocniejszą stroną.
*Andrzej mówi, że Lewis swoimi wypowiedziami na jego temat, jeszcze bardziej go wkurza niż Saleta…
- Akurat w stosunku do Lewisa, Gołota powinien mieć trochę pokory, bo to Lewis pokazał mu, gdzie jest miejsce Andrzeja w szeregu.
*Jak się przygotowujesz do swojej walki życia?
- Do końca tygodnia mam tzw. przygotowanie ogólne, potem na 6 tygodni lecę do USA do mojego pierwszego w karierze zawodowej trenera Erika Mandrisa, by wreszcie powrócić do Białegostoku i do Wrocławia, który serdecznie pozdrawiam. W końcu nadal czuję się Dolnoślązakiem. Wierzę, że kibice swym dopingiem pomogą mi w tym pojedynku.

Autor artykułu: Bartłomiej H. Czekański

Dziecko zgwałciło dziecko

Friday, July 14th, 2000

(JELENIA GÓRA) Na górce pod dworcem PKP, w biały dzień, 11 letni Marek został zgwałcony i pobity przez… 17 letniego Wojtka.
Tego dnia Marek wziął od mamy 2 złote i postanowił pograć na "automatach", znajdujących się w holu dworca PKP. Tam spotkał Wojtka, stałego bywalca salonu. W pewnym momencie starszy "kolega" zaczął go trącać, a następnie zażądał pieniędzy. Marek oddał wszystko, co mu zostało. Było tego… 10 groszy. To napastnika nie zadowoliło. Kazał mu iść na ulicę i dożebrać tyle, żeby starczyło na alkoholizowany koktajl. Markowi to się jednak nie udało, więc został pobity i ponownie wysłany po pieniądze, tym razem do kierowców parkujących w pobliżu autobusów. Marek miał tego dość i zaczął uciekać. Wojtek jednak zorientował się w sytuacji i posłał swego kumpla, by dziecko dogonił. Marek został zaciągnięty w krzaki na górce, pobity i zgwałcony.
Dziecko przeżyło szok i dopiero po dwóch dniach opowiedziało matce o zdarzeniu. Policjanci nieletniego pedofila zatrzymali. Jest on mieszkańcem jednej z podjeleniogórskich wsi. Podczas przesłuchania przyznał się do tego gwałtu i do jeszcze jednego.

Autor artykułu: (BOB)

Nie stracił nadziei

Friday, July 14th, 2000

(DUSZNIKI ZDRÓJ, powiat Kłodzko) Do dziś nie odnaleziono 67-letniego Zbigniewa Rottera, który 1 lipca wyszedł z domu w Dusznikach Zdroju i ślad po nim zaginął. Rodzina, harcerze, policja i ratownicy GOPR zawiesili poszukiwania. Syn nie stracił nadziei na odnalezienie ojca.
Przypomnijmy. Akcję poszukiwawczą zorganizował syn zaginionego Maciej Rotter. Przez dwanaście dni blisko 70-osobowa grupa ludzi przeczesywała Duszniki Zdrój i okoliczne miejscowości. Niestety, bez rezultatu. Akcję zawieszono. Dlaczego?
- Po prostu nie mam już siły – powiedział nam Maciej Rotter. – Od kilkunastu dni, przez dzień i noc, przeczesywaliśmy prawie każdy metr Dusznik Zdroju i okolic. Ale wszyscy jesteśmy już bardzo zmęczeni.
Mimo to Maciek Rotter nie stracił nadziei, że odnajdzie ojca.
- Jeszcze kilka dni i wrócę do sił – dodaje. – Wtedy wznowimy poszukiwania. Roześlemy komunikaty po całej Polsce. Informacja trafi też do Internetu. Nie wykluczone jest bowiem, że tato wsiadł do jakiegoś autobusu i wyjechał poza teren powiatu kłodzkiego.
67-letni Zbigniew Rotter cierpi na poważne zaniki pamięci. Dlatego prawdopodobnie sam nie potrafi odnaleźć drogi do domu.

Autor artykułu: Natalia Wellmann

Bez myta na mostach

Tuesday, July 11th, 2000

(WROCŁAW) – Ten ani mądry, ani dowcipny pomysł opłat za przejazdy przez mosty został wycofany – poinformował wczoraj poseł AWS-ZChN Ryszard Czarnecki.
Ryszard Czarnecki zaznaczył, że projekt takiego rozporządzenia przygotował resort transportu jeszcze za czasów poprzedniego ministra Tadeusza Syryjczyka z UW, a następnie zaakceptował resort finansów kierowany wtedy przez Leszka Balcerowicza z tejże partii. Autorzy pomysłu rzeczywiście chcieli wprowadzić opłaty za przejazdy przez mosty. Nie tylko te nowe, ale i po remoncie. Myto miało dotyczyć wyłącznie przepraw o długości ponad 300 metrów.
- Po krytycznych opiniach mediów i m.in. także po mojej interwencji poselskiej – podkreślił Czarnecki – nowy minister transportu Jerzy Widzyk z AWS wycofał ten projekt z porządu obrad ostatniego posiedzenia rządu. Na razie więc opłaty na mostach nam nie grożą.

Autor artykułu: Adam Kłykow