(WROCŁAW) Nazajutrz po wyznaczeniu przez marszałka Sejmu daty tyegorocznych wyborów prezydenckich na 8 października – pełniący ten najwyższy urząd w państwie i starający się o reelekcję Aleksander Kwaśniewski gościł we Wrocławiu i okolicach. W sobotę w ciągu niespełna 8 godzin odwiedził 6 miejscowości i uczestniczył w 7 imprezach.
Zaraz po przylocie z Warszawy do Wrocławia, Aleksander Kwaśniewski, jako zwierzchnik sił zbrojnych, był na promocji absolwentów Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki, gdzie m.in. osobiście awansował na stopień podporucznika tegorocznego prymusa uczelni Piotra Kowalskiego (średnia ocen 4,8), wręczając mu szablę i złoty pierścień.
Potem, juz w ramach kampanii wyborczej, spotkał się kolejno: w Sali Rycerskiej Ratusza – z przedstawicielami tutejszych środowisk naukowego, kulturalnego i gospodarczego oraz w Brzegu Dolnym, Wołowie, Obornikach Śląskich, Prusicach i Trzebnicy – z mieszkańcami tych miejscowości.
Prezydent Kwaśniewski wszędzie witany był sympatycznie. Nigdzie żadnych okrzyków “anty” (jeden w Prusicach nie dotyczył prezydenta). Zazwyczaj śpiewano “sto lat!”. Nikt głośno nie wypominał wieloosobowej ochrony ze snajperami na dachach i jeżdżenia po Polsce za pieniądze podatników. Pojedyncze, słabiutkie gwizdy zdarzyły się tylko w Trzebnicy. Tamże jednak dostał szczególnie głośne oklaski – po obietnicy, że… miasteczko to odwiedzi wkrótce również jego żona Jolanta (“Wczoraj miała huczne imieniny, dziś jeszcze trochę gości zostało i musiała się nimi zająć” – uprawiedliwiał jej nieobecność).
W wystąpieniach prezydent Kwaśniewski najczęściej wspominał o konieczności nowoczesnej edukacji młodzieży (języki obce, internet itp.). Stałym punktem wszystkich jego spotkań było podchodzenie bezpośrednio do ludzi, ściskanie im rąk i rozdawanie swoich zdjęć z autografem (zajmowało to mu najwięcej czasu).
Zwracała uwagę nieobecność prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego w ratuszu i wojewody dolnośląskiego Witolda Krochmala w zamieszkiwanym przez niego Wołowie. SLD-owscy organizatorzy wizyty zapewniali, że zapraszali również ich…
Pogoda “w kratkę” – słońce i deszcz na przemian – kilkakrotnie (Wrocław, Oborniki Śl., Trzebnica) przypomniała prezydentowi Kwaśniewskiemu ostatnią wizytę papieża Jana Pawła II w stolicy Dolnego Śląska. Pamiętał nawet dokładną datę: 31 maja 1997 r.
- Było zimno, lało – opowiadał. – Zmarzliśmy i przemokliśmy już na lotnisku. Zwróciłem się wtedy do Ojca Świętego: “Wrocław przygotował się do powitania najlepiej jak mógł, ale pogoda jest bardziej w rękach waszych, niż organizatorów, czy moich”. Papież uśmiechnął się dobrotliwie: “Panie prezydencie, pan przecenia moje kontakty…”.
Kwaśniewski obrócił też w żart ciut spóźnione wniesienie tac z winem do toastu.
- Ostatnio byłem w Poznaniu, gdzie gospodarze mówili mi, że ponieważ są oszczędni, życzą mi zwycięstwa w wyborach prezydenckich już w pierwszej rundzie, by nie trzeba było wydawać pieniędzy z budżetu państwa na powtórkę. Przed chwilą obawiałem się, że tu, we Wrocławiu, jesteście jeszcze bardziej oszczędni i potraficie wzniosić toasty bez napitków.
- Chcę też pozdrowić sklep “Alex” – powiedział na Rynku w Wołowie, po zauważeniu nazwanej tym imieniem placówki handlowej z artykułami sportowymi. – Czy to na moją cześć?!
Samego prezydenta najbardziej chyba rozbawił moment, gdy młodziutcy tancerze z Obornik Śląskich zaczęli swój występ na podkładzie piosenki Kazika: “Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci – to jesteśmy niegrzeczni…”.
Prezydent Kwaśniewski często nawiązywał – przynajmniej pośrednio – do swych pasji sportowych. Był m.in. “na bieżąco” z wynikami piłkarskich ME.
We Wrocławiu wyraził opinię, że mimo korzystnych dla niego wyników sondaży, wybory prezydenckie nie są już rozstrzygnięte.
- Kibice koszykarzy drużyny Zepter Śląsk wiedzą – wtrącił – że trzeba walczyć do końca, bo przypadkowy rzut z kilkunastu metrów w ostatnich sekundach potrafi zmienić historię.
Termin wyborów nie ma dla niego zasadniczego znaczenia.
- To jest tak, jak w sporcie: dobry zawodnik jest dobry w każdym terminie – argumentował.
W Brzegu Dolnym, gdy burmistrz Aleksander Skorupa poinfornmował, że zwiedzana kryta pływalnia “Aquasport” powstała z inspiracji Eugeniusza Pietrasika – zaregował:
- Dziękuję za pamięć o nim, działaliśmy razem w ruchu studenckim i olimpijskim. I byłem też w tym tragicznym momencie podczas inauguracji letnich igrzysk w Atlancie 4 lata temu, kiedy jako szef polskiej reprezentacji doprowadził on naszych sportowców na płytę stadionu i tam dopadł go straszliwy, rozległy zawał serca.
- Polska może i musi grać w europejskiej I lidze – tymi słowy podkreślał w Wołowie potrzebę przystąpienia do Unii Europejskiej.
- Do tego miejsca mam szczególny sentyment – rozrzewnił się w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Obornikach Śląskich. – W 1987 r. wmurowywałem tu kamień węgielny pod halę. Miałem nawet okazję zagrać na tutejszych kortach.
- Pan burmistrz – powiedział w Prusicach o Janie Hurkocie – jest bliski mojemu sercu, bo zajmuje się sportem. Wychował m.in. mistrza judo Rafała Kubackiego, który, mam nadzieję, powalczy podczas olimpiady w Sydney. I wierzę, że się mu również powiedzie na planie filmu “Quo vadis” w roli Ursusa.
Najbardziej eksponowaną postacią obok Kwaśniewskiego nie byli ani szef jego sztabu wyborczego Ryszard Kalisz, ani liderzy SLD Jerzy Szmajdziński i Aleksandra Jakubowska, lecz rektor wrocławskiej Akademii Ekonomicznej, prof. Marian Noga – kandydat na senatora w wyborach uzupełniających. Przy każdej okazji rekomendowali siebie wzajemnie jako najlepszych kandydatów do Pałacu Preyzdenckiego i do gmachu parlamentu.
Autor artykułu: Adam Kłykow