Archive for May, 2000

Dziś wybory prezesa Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej

Wednesday, May 17th, 2000

Walne Zebranie Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej wybierze dziś swojego prezesa. Do tej funcji kandyduje dwóch działaczy piłkarskich: Stanisław Łopaciński z Wrocławia i Jerzy Koziński z Legnicy, których poniżej przedstawiamy.
Dziś o godz. 10 w Klubie Oficerskim Śląskiego Okręgu Wojskowego przy ul. Pretficza we Wrocławiu rozpoczną się obrady Walnego Zebrania Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Przedstawiciele klubów dolnośląskich wybiorą podczas dzisiejszych obrad prezesa i władze związku. Głównym kandydatami na szefa tutejszego futbolu są: Stanisław Łopaciński z Wrocławia i Jerzy Koziński z Legnicy. Zasadniczą różnicą w programach obu kandydatów jest kształt struktury DZPN. Koziński jest zwolennikiem starych układów, w których DZPN decydowałby o wszystkim. Łopaciński optuje natomiast za szeroką autonomią podokręgów. Jego zdaniem, to działacze w powiatach i gminach mają decydować o kształcie futbolu na swoim terenie.

Żaden wybór
Całe dolnośląskie środowisko piłkarskie jest ponoć silnie podniecone dzisiejszymi wyborami na stanowisko prezesa DOZPN. Czy rzeczywiście jest się czym podniecać? Powszechnie wiadomo, że podczas transformacji ustrojowej naszego kraju tylko działacze piłkarscy się nie zmienili. W polskim futbolu jest dokładnie takie samo bagno jak za tzw. komuny, tylko pieniądze większe i brudniejsze. Nadal przekupywaniem zawodników drużyny rywali, korumpowaniem sędziów walczy się o mistrzostwo ligi i broni przed spadkiem z niej. Kibice wciąż są oszukiwani. Płacą za bilety, a mecz wcale nie rozgrywa się na boisku. Wynik bowiem ustalono wcześniej w szatni lub w gabinetach klubowych prezesów. Nihil novi.
Dziś wybieramy szefa dolnośląskiego pseudofutbolu. Pan Koziński to pupil centrali PZPN i jej szefa Michała Listkiewicza, z którym niedawno ostentacyjnie wymienił we Wrocławiu czułe uściski. To ciekawe, bo do niedawna Koziński uchodził za człowieka poprzedniego szefa PZPN – „Magnata” Dziurowicza. Ale mu się odwidziało. Gdy „Magnatowi” zaczął się usuwać grunt pod nogami. Taka polityka. Jednym z pomysłów pana Jerzego było ewentualne umieszczenie siedziby DOZPN w znanej metropolii Legnicy. Argument był jeden: Legnica ma parking. A we Wrocławiu, stolicy regionu, oczywiście parkingów nie ma, o czym wszyscy wiedzą. Ponoć ostatnio Koziński zarzekł się, że jednak nie wysunie wniosku o umieszczenie siedziby DOZPN w Legnicy. Ale przecież zawsze mogą to zrobić jego poplecznicy. Nie takie numery już widzieliśmy. Tak więc może pod Kozińskim w dolnośląskim futbolu lepiej nie będzie, ale weselej na pewno. Takie pomysły to skarb. Dziennikarze będą mieli o czym pisać.
Z kolei pan Łopaciński to pieszczoch piłkarskich dołów, czy działaczy szaraczkowych. Ponoć jednak nie ma przebicia w PZPN i jego wybór zdegradowałby tutejszy futbol już do zupełnej prowincji. No i ta prezencja, fryzur jak u zdenerwowanego Szopena…
I powiedzcie sami, jakiż tu wybór?

Autor artykułu: AL

Pijana sprzedawczyni

Wednesday, May 17th, 2000

W niedzielę szefowa targowiska przy ul. Jemiołowej wezwała straż miejską, ponieważ… pijana sprzedawczyni z kiosku warzywniczego zachowywała się wulgarnie.
- Do tej pory mieliśmy problem z podpitymi klientami targowisk, pierwszy raz zdarzyło się, by w taki sposób zachowywała się ekspedientka – mówi Dagmara Turek-Samól, rzeczniczka straży miejskiej.
33-letnia kobieta przyznała, że wypiła dwa piwa i dwa kieliszki wódki. Po badaniach okazało się, że ma we krwi 1,9 prom. alkoholu. Nie wiadomo, czy sprawa trafi do kolegium ds. wykroczeń (kobiecie przydarzyło się coś takiego pierwszy raz), czy też konsekwencje wyciągnie kierowniczka targu.

Autor artykułu: EGG

Oblężenie Rynku podczas koncertu Kajah

Monday, May 15th, 2000

(WROCŁAW) Kilka tysięcy osób bawiło się w sobotni wieczór na koncercie Kajah na wrocławskim Rynku. Piosenkarka podczas prawie dwugodzinnego występu zaśpiewała sprawdzone stare przeboje i kilka piosenek z najnowszej płyty „Jaka ja Kajah”. Oprócz utworu tytułowego usłuszeliśmy: „Dla niego”, „Anioł wiedział” oraz „James Blond 4 gut by”. Chyba wszyscy, którzy sobotni wieczór zdecydowali się spędzić z Kajah, bawili się świetnie. Oczywiście z wyjątkiem mieszkańców okolicznych kamienic, którzy znowu muszą się przyzwyczaić do letnich hałasów w Rynku.

Autor artykułu: IC

II liga piłkarska: Myszków – Śląsk 1:3 – dwa gole Jezierskiego.

Monday, May 15th, 2000

(MYSZKÓW) Nerwowe chwile przeżyli piłkarze Śląska podczas wygranego 3:1 meczu w Myszkowie. Wrocławianie strzelili wyrównującą bramkę po fatalnym błędzie bramkarza. Przy drugiej było podobnie, zaś w końcówce, gdy myszkowianie mogli wyrównać, Piotr Trepka trafił piłką w poprzeczkę. Wrocławscy piłkarze mogli zdobyć bramkę z karnego, ale Piotr Jawny tym razem pomylił się.
Po meczu II trener Śląska Janusz Kudyba powiedział: – W pierwszej połowie było widać w naszym zespole absencję Krzyszofa Sadzawickiego. Nie w pełni sił był też Emil Nowakowski. Zawodnicy grali jakby zdeprymowani i związani. W przerwie padło kilka ostrzejszych słów i w II połowie udowodniliśmy już swoją wyższość.
KS Myszków – Śląsk Wrocław 1:3 (1:0). Bramki: Trepka (14) – Milewski (66), Jezierski 2 (74, 84). Sędz.: A. Kozłowski. Żk: Fojna, P. Gruszka. Widzów: 800.
Myszków: Zając – Wysocki, Madej, Fojna, Razakowski – P. Gruszka, Minkina, Kamiński (75 Krawczyk), Czekański (57 Stachera) – Trepka, Żaba (65 Mizgała).
Śląsk: T. Gruszka – Janus, Milewski, Jawny – Nowakowski (57 Cecot), Szewczyk, Stelmach, Kalita, Lato – Jezierski, Jakóbczak (63 Aleksander).

Autor artykułu: Michał Karpiński

Wspólna akcja polskich i niemieckich policjantów

Friday, May 12th, 2000

(LUBAŃ) Międzynarodowe manewry oddziałów policyjnych i służb specjalnych na
granicy polsko-niemieckiej pod kryptonimem “Uwolnić zakładnika” trwały trzy
dni. Ich tłem było porwanie zakładników dokonane przez międzynarodową grupę
przestępczą w celu wzięcia okupu.
Bohaterem animowanych zdarzeń był niemiecki biznesmen ? Harry Muller,
któremu porwano syna. Za jego uwolnienie zażądano okupu w wysokości 5
milionów marek. Porwania dokonano na terenie Niemiec, w pobliżu
miejscowości Nisky, a ofiarę przewieziono na teren Polski, gdzie czekano na
pieniądze.
Finał tej szeroko zakrojonej akcji rozegrał się na terenie wsi Przylasek w
gminie Leśna. Tu, w niewielkiej chacie, przetrzymywano ofiarę porwania,
oczekując na okup. W ślad za przestępcami podążali policyjni zwiadowcy. W
chwili kiedy kidnaperzy podjęli pieniądze i wypuścili zakładnika,
rozpoczęła się akcja zatrzymania porywaczy.
Pierwsze strzały padły w momencie, kiedy do budynku zbliżali się dwaj
policjanci. Jeden z nich został ranny, drugi poprosił o wsparcie przez
jednostkę antyterrorystyczną. Do akcji włączono również snajperów. Finałem
akcji było zatrzymanie przestępców.
W tę pierwszą międzynarodową akcję zaangażowano 250 funkcjonariuszy policji
po obu stronach granicy. Ich działania wspierały dodatkowo służby graniczne
obu państw. Wszystkie jej etapy posiadały niezwykle realistyczny charakter
i znane były jedynie niewielkiej grupie osób, co wymagało od
uczestniczących w niej funkcjonariuszy w pełni profesjonalnych działań.

FOT. KAZIMIERZ KILJAN
Wobec podjętych działań, porywacze nie mieli żadnych szans.

Autor artykułu: Kazimierz Kiljan